Jazda, bieg i pływanie- triatlon kierowcy furgonetki

Chciał zaszpanować, nie wyszło.

Szok, przerażenie, zagubienie, a może kierowca miał coś na sumieniu? Mężczyzna po spowodowaniu wypadku, w którym ucierpiał tylko jego pojazd, ucieka z miejsca zdarzenia i chowając się przed policją w przydrożnym rowie,  stara się odpłynąć z miejsca zdarzenia. 

Biała furgonetka przewróciła się w nocy z soboty na niedzielę po wypadku na skrzyżowaniu w Oudenrijn, w pobliżu Utrechtu. Maszyna z niewiadomych, na chwilę obecną, przyczyn znalazła się na lewym poboczu drogi, potem uderzyła w prawą barierkę energochłonną, by w końcu zatrzymać się, przewracając na bok na środku drogi. Cała sytuacja miała miejsce w niedzielę, około godziny 1:30, na trasie łączącej A2 z A12 do Hagi.

 

Kierowca zasnął  za kierownicą?

Wypadek sam w sobie nie zdziwił funkcjonariuszy. Tego typu rzeczy po prostu się zdarzają. Kierowca mógł, np. na chwilę zasnąć za kierownicą. Obudził się zaś gdy jego pojazd zjeżdżał na lewe pobocze. By uniknąć wypadnięcia z drogi, odbił mocno w prawo. Szybkość w połączeniu z ostrym manewrem mogła spowodować, iż został on już tylko pasażerem własnego pojazdu, który wpadając w poślizg, przejechał na drugą stronę drogi, uderzył w barierki i w końcu się przewrócił. Tym, co wzbudziło jednak osłupienie w oficerach, było zachowanie kierowcy. Mężczyzna postanowił bowiem uciec  z miejsca wypadku.

Wpław

Kierowca, któremu najwyraźniej w całym incydencie nic się nie stało, postanowił jak najszybciej się oddalić. Skierował się więc do pobliskiego rowu, by ujść uwadze innych użytkowników dróg i nadjeżdżającej policji. To jednak nie wszystko. Człowiek ten nie tyle pozostał w rowie, ale wszedł do niego i popłynął w kierunku CH Letschertweg. W zaistniałej sytuacji patrol drogówki wezwał na miejsce wsparcie. Funkcjonariusze otoczyli cały teren i wraz z psami tropiącymi rozpoczęli poszukiwanie zbiega.

 

Zguba

Po chwili jeden z funkcjonariuszy odnalazł uciekiniera. Kierowca siedział cały mokry i zziębnięty w krzakach. Kierowcę natychmiast oddano w ręce ratowników, by ci sprawdzili stan zdrowia ofiary wypadku. Możliwe bowiem, iż człowiek doznał szoku i jego działania to po prostu irracjonalny efekt wypadku. Następnie ratownicy zabrali mężczyznę do szpitala. Policja nie ujawnia, czy był no pod wpływem narkotyków lub alkoholu. Nie mówi również, czy był on jedyną osobą znajdującą się w pojeździe i czy to on kierował furgonetką podczas wypadku.

 

Dziesiątki mandatów

Z racji na wypadek nad drogą pojawiły się czerwone krzyże zakazujące wjazdu na określone pasy ruchu. Wszystko po to, by służby ratownicze mogły bezpiecznie zabrać pojazd i naprawić zniszczone barierki. Wielu jednak kierowców postanowiło zignorować te znaki. W efekcie przez sporą część nocy policja miała pełne ręce roboty, wystawiając mandaty wszystkim tym, którzy nie zastosowali się do wspomnianych oznaczeń.