Jadł psy aby przeżyć zimę

Schronisko dla bezrobotnych Polaków

Den Haag nie radzi sobie z zapewnieniem schronienia dla osób bezdomnych. Już ponad 100 bezdomnych osób oczekuje na tymczasowe schronienie.

Brak miejsc - to najczęstsza odpowiedź, którą słyszą bezdomne osoby szukające noclegu w Den Haag. Nagłe ochłodzenie oraz zamkniecie ośrodka przy Zilverstraat spowodowało masowy napływ potrzebujących pomocy.

Z gruźlicą w namiocie...

Pomimo zwiększonych środków finansowych przekazanych przez gminę Den Haag  nie każdy bezdomny znajdzie ciepły  i bezpieczny kąt do spania, w najtrudniejszej sytuacji są osoby chore.

W przypadku chorych na zapalenie płuc lub gruźlicę przysługuje tylko namiot, ponieważ pod dachem nie ma już wolnych miejsc alarmują

Coraz więcej bezdomnych

W miesiącach letnich 2019 roku liczba bezdomnych eksplodowała. W czterech największych miastach Holandii zanotowano nienotowany nigdy wcześniej wzrost liczby osób bezdomnych, alarmuje CBS.
Na przysłowiowy bruk coraz częściej trafiają także całe rodziny. W takich przypadkach gminy starają się zapewnić nieszczęśnikom jak najlepsze warunki socjalne umieszczając ich w domkach letniskowych czy nawet hotelach.

Bez perspektyw

Spowalniająca gospodarka, galopujące ceny i zbliżający się kryzys to gotowa recepta na bezdomność. Pod opieką schroniska w Hadze przebywa stale kilkunastu Polaków. Przyjechali do Holandii zwabieni opowieściami o raju na ziemi, krainie mlekiem i miodem płynącej. Niestety zamiast obiecanego raju znaleźli głód i poniewierkę.

...przyjechał z Bartoszyc...

Przygotowując materiał natrafiliśmy na bezdomnego Pana Henryka (l. 59). Pan Henryk od 4 lat mieszka na ulicy. Kiedyś pracował w jednym z lokalnych biur pracy jako orderpicker. Praca w Holandii pozwalała mu na godne życie oraz posyłanie pieniędzy do domu, jednak i to zostało brutalnie przerwane. Pan Henryk był pracowitym człowiekiem, jednak nie był w stanie "wyrabiać" norm śrubowanych przez jak to określił "młodych wilczków".

Psy i dzikie kaczki

Został zwolniony, popadł w alkoholizm. Był czas, że mieszkał w parku i żywił się  psami oraz dzikimi kaczkami. Jedzenie przyrządzał nad ogniskiem.
Za nielegalny ubój zwierząt dostał wyrok i trafił na 4 miesiące do "przytulnego więzienia". Na chwilę obecną nie planuje wracać do Polski.