Ile kosztuje nas wojna na Ukrainie?

ile kosztuje nas wojna na Ukrainie

Wczoraj minął rok od początku wojny na Ukrainie. Mimo, iż mieszkańców Królestwa Niderlandów dzielą tysiące kilometrów od strefy walk, tak i oni odczuwają skutki konfliktu. Na Holendrów nie spadają bomby i rakiety. Ludzie nie cierpią więc fizycznie, ale cierpią ich portfele. Ile mieszkańców krainy tulipanów kosztuje wojna?

Obecny świat to system naczyń połączonych. Mimo, iż walki toczą się bardzo daleko od Holandii, tak konsekwencje konfliktu można odczuć w Niderlandach. Ludzie żyjący w tym kraju odczuwają je zwłaszcza przy płaceniu rachunków za energię i podczas robienia zwykłych zakupów w supermarkecie.

 

Prąd i gaz

Rachunki za prąd i gaz najbardziej uderzyły w Holendrów. Już przed wojną koszty tych mediów rosły, ale wystrzeliły one dopiero wraz z pierwszymi wybuchami na Ukrainie. Najbardziej poszkodowanymi byli ci pechowcy, którym w pierwszych miesiącach konfliktu wygasły umowy stale na błękitne paliwo i zmieniły się one na stawki zmienne. Ceny poszybowały bowiem w górę. Podobne problemy mieli również ci, którzy musieli zawrzeć nowe umowy. Przedsiębiorstwa energetyczne bały się niepewności, tego co mogą przynieść następne dni i tygodnie. To doprowadziło do tego, iż latem ceny osiągnęły szczyt. Wraz bowiem z mniejszymi dostawami z Rosji, kraje Europy zaczęły rywalizować o topniejące zasoby i szukać nowych sposobów zapełnienia magazynów. Wzrosły również ceny energii elektrycznej, ta bowiem w Holandii powstaje w dużej mierze z gazu. Wszystko to doprowadzało do tego, iż we wrześniu ceny nowych umów sięgały nawet 8,5 tysiąca euro rocznie. Na szczęście z czasem sytuacja ta zaczęła się normować. Obecnie roczne koszty oscylują na poziomie 3,5 tysiąca euro  na gospodarstwo domowe.

 

Na stacji benzynowej

Skutki wojny widać również na stacji benzynowej. W ubiegłym roku cena paliwa i oleju napędowego osiągała rekordowe wartości. 10 marca 2021 za litr oleju napędowego trzeba było zapłacić 2,27 euro. Wszystko dlatego, iż większość ropy, z której korzystały niderlandzkie rafinerie, pochodziła z Rosji. Podobna sytuacja wyglądała również z popularną 95., która swój cenowy szczyt osiągnęła 10 czerwca i wyniósł on 2,37 euro za litr. Na szczęście w drugiej połowie roku ceny te znów zaczęły spadać, osiągając obecnie poziom poniżej 1,75 euro za litr diesla i około 1,77 „95”.

 

Inflacja

Wysokie ceny gazu, prądu i paliwa napędziły inflację, która sprawiła, iż zdrożały praktycznie wszystkie produkty. Podwyżki w supermarkecie to jednak nie tylko problem inflacji. Przykładowo ceny produktów tłuszczowych wzrosły o ponad 30%. Wszystko dlatego, iż Ukraina to spichlerz Europy i to właśnie stamtąd pochodzą, np. ziarna słonecznika wykorzystywane do produkcji olejów. W górę poszły też ceny produktów wytwarzanych z pszenicy, ponieważ zarówno Rosja jak i Ukraina zaopatrują dużą część kontynentu w to zboże. Rosnące ceny zboża wraz z wyższymi kosztami energii skumulowały się zaś w piekarniach, gdzie za ciepły bochenek chleba trzeba było zapłacić nawet euro więcej.

 

Dlatego też każdy dorosły mieszkaniec Niderlandów, z powodu wojny stracił co najmniej kilkadziesiąt euro. To jednak jest cena, którą warto zapłacić, za to byśmy mogli żyć w wolnym świecie, a nie w kraju, w którym za protest można trafić do więzienia, tak jak ma to miejsce w Rosji.

 

 

Źródło:  Nu.nl