Holenderski problem z dżihadystami

Holenderski problem z dżihadystami

Holenderskie władze zdecydowały się odbierać obywatelstwa dżihadystom powiązanym między innymi z tak zwanym Państwem Islamskim. Działanie to jednak, zdaniem władz Amsterdamu, Rotterdamu, Hagi i Utrechtu, było całkowicie nieprzemyślane. Rząd powiedział bowiem głośne A, ale zapomniał powiedzieć B, przez co to wszystko może skończyć się tragicznie.

Cztery największe niderlandzkie miasta zrzeszone w tak zwanym 4G napisały list do ministra sprawiedliwości Dilana Yesilgöza, zauważając w nim, iż dopuszczono się karygodnego błędu. Mowa tu bowiem o sytuacji, w której dżihadystom, skrajnie ortodoksyjnym, wojującym muzułmanom odebrano niderlandzkie obywatelstwo, ale nie deportowano ich z krainy tulipanów. Oznacza to tyle, iż osoby te mogące stanowić potencjalne zagrożenie dla  państwa, które potraktowało ich jak wrogów i odebrało prawo do mianowania się obywatelem. Jawnie więc wystąpiło przeciw nim.

 

Odpowiedzialność

W zaistniałej sytuacji 4G chce, by to rząd wziął na siebie pełną odpowiedzialność za tych ludzi i za to, co mogą ewentualnie zrobić. Gminy, na terenie których mieszkają dżihadyści, nie mają bowiem możliwości pełnej ich inwigilacji i mogą tylko w ograniczonym zakresie (poprzez działania policji), szacować zagrożenie, jakie ci ludzie niosą dla społeczeństwa.

 

Kukułcze jajko

W liście samorządowcy piszą wprost: „nie można przewidzieć, jak ktoś zareaguje (gdy odbierze mu się obywatelstwo-red.) (…) W związku z tym odpowiedzialność za tych ludzi nie może spoczywać na gminie". Rząd nie może podejmować decyzji bez pytania się o to gmin, a potem zrzucać na nie odpowiedzialności za ewentualne tragedie.

 

Cisza

Jak na list burmistrzów odpowiedziało ministerstwo? Tego ministerstwo nie chce powiedzieć, zasłaniając się poufnością informacji. Wskazuje jedynie, iż sprawa jest zbyt poważna i skomplikowana, by miał zająć się nią tylko sam departament sprawiedliwości.

 

Deportacja

Znowelizowane kilka lat temu przepisy pozwalają na odebranie niderlandzkiego obywatelstwa za przestępstwa terrorystyczne lub przynależność do grup terrorystycznych. By jednak działanie to było możliwe, skazany musi dysponować jeszcze innym obywatelstwem oprócz holenderskiego. Prawo zabrania zrobienia z niego bezpaństwowca.
W zamierzeniu więc ,po odebraniu statusu obywatela Królestwa Niderlandów, skazany powinien być deportowany z Holandii z zakazem powrotu do kraju. Tak się jednak nie dzieje co właśnie zmartwiło włodarzy największych niderlandzkich miast.

 

Źródło:  Nu.nl