Holenderska policja strzela za Polakami?

CBR bada jak zabójca policjanta mógł prowadzić zawodowo ciężarówkę

Najnowsze wiadomości z Holandii mówią o policyjnym pościgu, ucieczce i strzałach. Można by rzec dzień jak co dzień w Niderlandach. Problem jednak w tym, iż wszystko to dotyczyło najprawdopodobniej naszych rodaków.

Alarm na parkingu

Jak poinformowali pod koniec tygodnia holenderscy policjanci, w miniony wtorek otrzymali oni telefon od świadków, którzy alarmowali, że ktoś najprawdopodobniej próbował okraść samochody ciężarowe. Pojazdy zaparkowane były na parkingu nieopodal stacji benzynowej Bosserhof na autostradzie A2. Tiry miały mocno pocięte plandeki. Coś musiało jednak spłoszyć złodziei. Właściciele maszyn, widząc co się stało, wzmocnili swoją czujność i czekali na przyjazd patrolu. Ich uwaga najprawdopodobniej sprawiła, że wszystkie ładunki pozostały nienaruszone.

Ucieczka

Gdy funkcjonariusze pojawili się na miejscu i rozpoczęli dochodzenie, dość szybko namierzyli podejrzanych. Co prawda nikt nie widział, jak dwaj mężczyźni rozcinali naczepy tirów, ale tylko oni na widok policji zaczęli uciekać. Mężczyźni w szalonym i niebezpiecznym biegu pokonali w poprzek autostradę A2 i zniknęli funkcjonariuszom z oczu. Mundurowi ze względów bezpieczeństwa nie podjęli pościgu. Postanowili jednak wysłać w tamtej rejon śmigłowiec i przewodnika z psem tropiącym. Niestety ani czuły psi nos, ani przeszukanie obszaru z powietrza nie przyniosło pożądanych rezultatów. Dwójka uciekinierów po prostu zniknęła.

Kolejny telefon

Gdy śledczy badali obszar po drugiej stronie autostrady, oficer dyżurny poinformował znajdujące się w terenie patrole, iż na sąsiednim parkingu przy stacji Het Anke, będącej niespełna 10 km od przeszukiwanego obszaru, również doszło do podobnego incydentu. Tam jednak włamania do naczep zakończyły się powodzeniem. Kierowcy informowali, że ktoś ukradł cześć ich ładunku. Oprócz informacji o bezprawnym zaborze mienia świadkowie i poszkodowani mieli dla policji jednak jeszcze jedną informację. Wszyscy mówili o podejrzanej dwójce mężczyzn w samochodzie na polskich tablicach rejestracyjnych.

Pościg

Wjeżdżając na parking przy Het Anker, mundurowi zobaczyli opisany przez świadków w zgłoszeniu pojazd. Co więcej, w maszynie tej znajdowało się dwóch ludzi, którzy wyglądali tak, jakby na kogoś czekali. Mężczyźni widząc podjeżdżający partol postanowili uciec. Nie odpalili jednak samochodu, a pobiegli w stronę autostrady. Policja pomna wcześniejszych wydarzeń postanowiła oddać kilka strzałów ostrzegawczych, licząc że one ostudzą zapał podejrzanych. To jednak nic nie dało. Ta dwójka również wskoczyła na drogę, cudem pokonała wszystkie pasy ruchu i zniknęła po drugiej stronie. Tam również wszczęto poszukiwania, które nie przyniosły pożądanego skutku.

Samochód

Gdy patrole poszukiwały zbiegów, policyjni technicy rozpoczęli pracę z pozostawionym samochodem. Najnowsze wiadomości z Holandii mówią, iż w pojeździe znaleziono zrabowane z tirów towary. Policja nie ujawnia jednak, czy oprócz łupu śledczy natrafili na dowody mogące doprowadzić do ujęcia poszukiwanych złodziei. Nie wiadomo również (brak oficjalnych informacji ze strony policji), czy polska maszyna nie pochodziła z kradzieży, dlatego też nie można ze 100% pewnością powiedzieć, że za „włamy” do tirów odpowiadają Polacy.