Godzina policyjna w Holandii jednak coraz bardziej prawdopodobna

bomba pod kościołem

Jeszcze raptem dwa dni temu pisaliśmy, iż godzina policyjna w Holandii nie była brana przez rządzących praktycznie pod uwagę. Środa jednak diametralnie zmieniła sytuację. Zespół do spraw Zarządzania Epidemią (OMT), zalecił 13 stycznia gabinetowi Marka Rutte, by ten na poważnie rozważył wprowadzenia tego typu obostrzenia. Ma ono pomóc w przeciwdziałaniu rozprzestrzenianiu się COVID-19 poprzez uniemożliwienie się gromadzenia grupom młodych ludzi.

rozliczenie podatku z Holandii

Dwugłos

OMT w środę zaprezentował dość dziwną postawę. Z jednej strony, w oficjalnym dokumencie przedstawionym na początku tego tygodnia, można przeczytać: „OMT nie widzi obecnie powodu, by zacieśniać blokadę,” z drugiej jednak strony pojawił się w środę komunikat: „OMT zaleca podjęcie specjalnych dodatkowych środków, aby zapobiec gromadzeniu się (dużych) grup młodych ludzi”. Dalej eksperci stwierdzają zaś, iż przykładem takiego środka jest właśnie godzina policyjna w Holandii. Oprócz tego OMT powołuje się na sytuację w krajach ościennych, gdzie podobne obostrzenie bezpośrednio godzące w swobody obywatelskie, zostało już wprowadzone.

 

To wszystko wina młodzieży

Godzina policyjna w Holandii miałaby dotyczyć młodzieży. Jak wskazuje bowiem OMT to właśnie młodzież w największym stopniu bierze udział w rozpowszechnianiu się koronawirusa w Niderlandach. W mediach doskonale widać, iż młodzi ludzie regularnie łamią obostrzenia koronowe. Spotykają się w parkach, w domu, organizują imprezy, gdzie niemożliwa jest kontrola i egzekwowania obostrzeń koronowych. To zaś powoduje, iż przechodzący często COVID-19 bezobjawowo nastolatkowie przekazują go dalej, zakażając tym samym swoich bliskich, u których choroba często kończy się hospitalizacją. Oprócz tego poważny niepokój OMT powoduje również brytyjska mutacja COVID-19, która jest dużo bardziej zaraźliwa i zbiera potężne żniwo wśród młodzieży na Wyspach Brytyjskich. Według epidemiologów analogiczna sytuacja może mieć miejsce w Holandii, gdzie brytyjski szczep rozpoznano już u kilkudziesięciu chorych.

Kiedy godzina policyjna w Holandii?

Na wtorkowej konferencji prasowej premier nie wspominał o tym, iż godzina policyjna w Holandii stanie się faktem. W środę już jednak OMT został poproszony przez premiera o pilną poradę w tej sprawie znacznie wykraczającą poza wcześniejsze informacje udzielone przez Zespół Zarządzania Epidemią. Czyżby więc coś było na rzeczy? Jeśli tak to premier musiałby przekonać jeszcze Izbę Reprezentantów, której większość do tej pory była przeciwna takiej decyzji i burmistrzów z Rady Bezpieczeństwa, którzy również wyrażali sprzeciw w tej kwestii. Pikanterii dodaje fakt, iż pojawiają się informacje, że premier poprosił izbę niższą, by nie blokowała działań w zakresie godziny policyjnej.

Nie bez znaczenia byłyby też konsekwencje społeczne. Godzina policyjna w Holandii spotkałaby się zapewne z protestami i demonstracjami młodych ludzi. Ich ogromny sprzeciw związany z odbieraniem im wolności osobistej mógłby paradoksalnie spowodować to, iż ludzie ci zaczęliby się jeszcze bardziej gromadzić na różnych protestach. Oprócz tego mogłoby dojść do licznych burd i starć z policją. Godzina policyjna w Holandii wydaje się więc środkiem ostatecznym, który zamiast wejść w życie, ma pełnić funkcję swoistego straszaka, mającego utemperować młodych ludzi. Chyba, że rząd nie mówi nam wszystkiego i sytuacja epidemiologiczna w Holandii jest gorsza niż ta, jaką prezentuje RIVM. Wtedy wszystko jest możliwe.