Katastrofa budowlana dotknie dziesiątek tysięcy Holendrów

uszkodzenia fundamentów w Holandii

W ciągu najbliższych lat miliony domów wynajmowanych przez mieszkańców Niderlandów lub będących ich własnością może czekać bardzo przykry koniec. Budynkom tym grozi uszkodzenie fundamentów, co w skrajnych przypadkach może prowadzić nawet do zawalenia domu. O sprawie informują i biją na alarm firmy ubezpieczeniowe, właściciele banków jak i zwykli mieszkańcy nieruchomości. Czy rząd zrobi coś, by ratować Holendrów i zapobiec sytuacji, w które dosłownie Niderlandy popadną w ruinę?

Tak źle jeszcze nie było

Klimat się zmienia, a Królestwo Niderlandów wysycha. Na malejące opady i opadający poziom wód gruntowych nie narzekają tylko rolnicy. Sucha gleba osiada, zapada się, co zaś poważnie zagraża holenderskiemu budownictwu. To bowiem jest wyjątkowo specyficzne. Wiele budowli postawiono w tym kraju na drewnianych palach. Te z racji braku wody nie tylko kurczą się, powodując możliwość ewentualnego ruchu, ale są również dużo bardziej narażone na niszczycielskie czynniki atmosferyczne, a nawet zwykłe szkodniki drewna. Powietrze przyśpiesza także gnicie pali. Wszystko to może sprawić, iż budynki albo zaczną osiadać i pękać, albo dosłownie zaczną się chwiać. Obie te możliwości mogą doprowadzić do tragedii.

 

Skala

Sprawa ta z roku na rok nabiera coraz większej wagi z racji skali problemu. Nie mówi się tu o dziesiątkach, czy setkach domów. Specjaliści do spraw budownictwa wskazują, iż jeśli nic się nie zmieni, w ciągu najbliższych trzech dekad zagrożone będą nie tysiące, a miliony budynków w Holandii. Miliony ludzi mogą więc stracić nie tylko dorobek całego życia, ale zwyczajnie dach nad głową. W uszkodzonym budynku nie będzie można mieszkać. To zaś oznacza, iż i tak obecnie już kulejący i niepokrywający zapotrzebowania program budowy nowych mieszkań, stałby się jeszcze bardziej niewystarczający.

Aplikacja do rozliczenia podatku z Holandii

Oświadczenie

Dlatego też Vereniging Eigen Huis, związek, korporacja mieszkaniowych (Aedes), dostawców kredytów hipotecznych (Holenderskie Stowarzyszenie Banków, Stowarzyszenie Ubezpieczycieli) i centrum wiedzy KCAF stworzyły manifest skierowany do władz. Jego odbiorcą ma być nowy gabinet. W dokumencie tym, pod nazwą Planu Delta, przedstawione zostały działania, które mają doprowadzić do uniknięcia miliardowych strat i tysięcy rodzinnych tragedii w najbliższych dziesięcioleciach.

Podpisani pod manifestem wskazują, iż do tej pory politycy robili zdecydowanie zbyt mało w kwestii bezpieczeństwa starego budownictwa i czas to zmienić.  Dlatego też chcą, by władza rozpoczęła wytężone badania mające na celu znaleźć metodę zapobiegającą gniciu wysychających pali. Chcą, by rząd wprowadził kompleksowe działania na terenie całego kraju, zapewniające zwiększoną retencję, tak by utrzymywać stały wysoki poziom wód gruntowych. W końcu zalecają również wprowadzenie badań kontrolnych, by można było zawczasu podejmować działania ratujące zagrożone zawaleniem budynki.

 

Sprawa dla Polaków

Kwestia ta dotyka również naszych rodaków mieszkających w Holandii. W manifeście znajduje się bowiem wzmianka o stworzeniu funduszu, który bada zniszczenia fundamentów i zapewnia pomoc finansową oszukanym właścicielom domów. Chodzi tu w dużej mierze o obcokrajowców, którzy kupują w Niderlandach domy. Część nieuczciwych sprzedawców zataja przed nabywcą informacje o stanie fundamentów, by nie zaniżać wartości domu. W efekcie nowy nabywca musi nagle walczyć z ogromnymi szkodami, na które ani oni, ani wcześniejsi właściciele nie mieli wpływu.  Wpływ zaś na to pośrednio (np. poprzez politykę osuszania terenu), miał rząd. Środki te miałyby więc wspomóc nowych gospodarzy przy ewentualnym remoncie, renowacji fundamentów.

 

Za dziesiątki lat

Czy jednak apel ten zostanie usłyszany przez nowe władze? Czy po wyborach parlamentarzyści ogłuchną? Wiele wskazuje na to, iż może mieć miejsce ta druga opcja. Obecnie bowiem władza zmaga się z kryzysem gospodarczym i epidemią, a kwestia fundamentów to wybieganie w przyszłość o 30 lat, czyli kilka kadencji do przodu. Efekty tych działań nie byłyby więc widoczny za tej ani przyszłej kadencji. Oznacza to, iż władza, która często myśli krótkowzrocznie, nie miałaby się czym pochwalić.