COVID-19 tragiczna sytuacja w Belgii?

Gdy mówi się o tysiącach ofiar COVID-19 na myśl przychodzą Włochy, Chiny czy obecnie USA lub Brazylia. Jeśli jednak przyjrzymy się statystykom, okaże się, iż najpoważniejsza sytuacja ma miejsce nie gdzieś za oceanem, a blisko nas w Belgii. Czy faktycznie ten niewielki kraj tak bardzo ucierpiał z powodu koronawirusa?

Brazylia i USA to nawet tysiące ofiar COVID-19 dziennie. Nie można jednak zapominać, iż oba te państwa to miliony obywateli i ogromne powierzchnie. Dlatego też patrząc na śmiertelność epidemii, dane powinno podawać się w przeliczeniu co do liczby mieszkańców. Tutaj zaś jak podaje Johns Hopkins University, na szczycie tego niechlubnego podium znajduje się Belgia. W kraju tym z powodu COVID-19 umierają 804 osoby na milion mieszkańców. Dla porównania w Stanach Zjednoczonych było to zaledwie 289 osób, we Włoszech 538, a w Hiszpanii 598. Jak to jest możliwe?

 

W Belgii epidemia zaczęła się 3 lutego. Wtedy to, tamtejsze władze poinformowały o pierwszym zakażonym. Od tego czasu w kraju tym odnotowano 56 000 potwierdzonych zakażeń. W wyniku COVID-19 zmarło zaś w przybliżeniu 9000 chorych.

 

Zatrważająca średnia

9 tysięcy zgonów przy 56000 chorych to tragiczne dane na tle innych krajów. To wręcz zatrważająca statystyka. Jak zauważa jednak Sciensano, belgijski odpowiednik RIVM, w Belgii zgłasza się zarówno zgony w szpitalach, jak i te które miały miejsce poza nimi. Belgowie biorą pod uwagę również wszystkie podejrzane przypadki, kiedy to osoby umierały, mając objawy bardzo podobne do tych, jakie daje COVID-19, a nie będąc jeszcze oficjalnie przebadanymi na obecność wirusa. Taka sytuacja ma miejsce w przypadku większości zgonów odnotowanych poza terenem szpitala.

 

O połowę mniej

Taka forma matematyki powoduje ogromne różnice w statystyce. W Belgii do weekendu zmarło około 9200 osób. Jeśli jednak weźmiemy pod uwagę tylko zmarłych z potwierdzonym COVID-19 otrzymamy 4200 chorych, który dokonali żywota w szpitalu i 1135 w domach pomocy społecznej i domach starców. Zostaje więc 194 przypadki zejść w szpitalu i 3560 w DPS’ach. U ofiar tych nie zdążono zrobić testów.

 

Nie tak źle

Jeśli zaś porównamy te dane z np. Holandią, która podaje tylko potwierdzone przypadki śmierci osób pozytywnie przetestowanych, okazuje się, iż wyniki są porównywalne. Panikę zasiała więc w Belgii matematyka. Pytanie jednak, czy „panika” i taki sposób liczenia ofiar nie powinien być wzięty również pod uwagę w innych państwach. Przecież bowiem to, iż ktoś nie został przebadany, nie oznacza, że nie zakaził się koronawirusem.