Bohaterski wyczyn kierowcy tira na A32

CBR bada jak zabójca policjanta mógł prowadzić zawodowo ciężarówkę

W poniedziałek na autostradzie A32, na wysokości Overijssel doszło do wypadku vana i ciężarówki. Skutki tego zderzenia mogłyby okazać się tragiczne, gdyby nie natychmiastowa decyzja kierowcy tira.

Życie za kierownicą

Może się wydawać, iż zawód kierowcy w transporcie międzynarodowym to spokojna i łatwa praca. Owszem spędza się dużo czasu w drodze, ale zwykle jest to wygodna klimatyzowana szoferaka. Wystarczy więc przejechać z miejsca A do B i zgarnąć wypłatę. Tak o pracy „tirowca” może myśleć jednak tylko ten, kto nigdy nie miał styczności z tym zawodem. Nie jest to, bowiem bajka. Godzinny monotonnej jazdy potrafią uśpić każdego, a prowadząc wielotonowy pojazd, trzeba być cały czas czujny i myśleć z wyprzedzeniem. W przeciwnym razie tir może stać się śmiertelnym narzędziem na drodze. Na szczęście za kierownicą tych pojazdów zasiadają często tacy kierowcy jak ten z firmy Giesing en zn.

Wypadek

W poniedziałek rano na A32 doszło do wypadku ciężarówki i vana. Obie maszyny po kontakcie ze sobą stanęły w poprzek drogi. Z racji na duży ruch podczas zaczynającego się porannego szczytu tylko sekundy dzieliły od karambolu. Nadjeżdżające szybko samochody nie zdołałyby bowiem wyhamować i z pewnością uderzyłyby w uszkodzone pojazdy. Do tragedii jednak nie doszło. Wszystko właśnie dzięki przytomności kierowcy tira.

Działanie instynktowne

Mężczyzna prowadzący maszynę fryzyjskiej firmy Giesing en Zn Transport jechał w niedalekiej odległości od vana i ciężarówki. Kierowca bardzo szybko zorientował się, iż z pojazdami dzieje się coś złego. Ściągnął nogę z gazu, by nieco zwiększyć dystans. W tym momencie doszło do wypadku. Widząc co się stało, kierowca osiemnastokołowca zadziałał instynktownie. Widząc, iż ma trochę miejsca, postanowił ustawić się na ukos blokując pasy, na których doszło do wypadku.

Matematyka była prosta. Przyczepa w poprzek jest widoczna z dużo większej odległości, niż uszkodzone pojazdy. Ponadto uderzenie w przyczepę jest mniej niebezpieczne dla pasażerów niż dobicie w uszkodzony wrak.

Uznanie dla kierowcy

Przybyła na miejsce policja i pogotowie nie mogły nachwalić się decyzji „tirowca”. Zdaniem funkcjonariuszy, mężczyzna, ryzykując własnym życiem, uratował poszkodowanych w wypadku przed jeszcze gorszym losem. Co więcej, działania kierowcy to nie tylko zablokowanie autostrady. Jako pierwszy wezwał służby medyczne i sam ruszył nieść pierwszą pomoc rannym. Wszystko to czyni z niego, zdaniem oficerów drogówki, wręcz idealnego kierowcę.