Belgia: zakaz przekraczania granicy dla Holendrów

Najnowsze wiadomości z Belgii mówią, iż władze tego kraju wprowadziły zakaz przekraczania granicy dla mieszkańców Holandii. Wszystko to efekt częstych wycieczek obywateli krainy tulipanów do kraju swoich sąsiadów, co w dobie COVID-19 jest wysoce niepożądane.

Jak podają belgijskie media, gubernator Flandrii Wschodniej nakazał szefom tamtejszej policji i władzom samorządowym pięciu stref przygranicznych wzdłuż belgijsko-holenderskiej granicy, przeprowadzenie wzmożonych kontroli policyjnych. Politycy w Belgii nie chcą bowiem, by mieszkańcy Królestwa Niderlandów przekraczali granicę w celu „niefunkcjonalnych ruchów”. Mówiąc prościej, Belgowie wprowadzili zakaz przekraczania granicy dla Holendrów jadący do Belgii na zakupy lub by zatankować swój samochód.

 

Duże różnice

Wyjazd za granicę, by zatankować pojazd? Może się to wydawać niedorzeczne, ale od wielu lat była to bardzo popularna praktyka wielu mieszkańców Niderlandów pracujących w regionie przygranicznym. Z różnicy cen korzystali też wielokrotnie Polacy. Czasem wracając do naszej ojczyzny, opłacało się nadłożyć 20 kilometrów, by zatankować do pełna dużo tańszą benzynę lub ropę. Aby się o tym przekonać, wystarczy spojrzeć choćby na obecne ceny. Koronawirus szerzący się po świecie uderzył również w światowe rynki. Jednym z efektów są najniższe od dłuższego czasu rynkowe ceny ropy naftowej. Cena za baryłkę odbija się również na kosztach, jakie musimy zapłacić na stacji benzynowej. Ceny paliwa poszły w dół. Przykładowo, według brandstofprijzen.info, cena za litr benzyny wynosi w Holandii 1,66. Wielu kierowców zapewne cieszy tak mała kwota. Jeśli jednak spojrzymy na cenę w Belgii zobaczymy, iż na tamtejszych stacjach ten sam litr kosztuje tylko 1,21 euro. Kierowca oszczędza więc 45 centów na litrze. W takiej sytuacji holenderskie auta na belgijskich stacjach nie powinny nikogo dziwić.

 

Zakaz przekraczania granicy

W piątek Belgowie powiedzieli jednak dość. Na chwilę obecną w kraju tym obowiązuje z racji zagrożenia epidemiologicznego zakaz podróżowania. Dopuszczalne są tylko niezbędne wyjazdy czy wyjścia do pracy, na zakupy, z psem czy właśnie na ewentualne tankowanie. Belgowie mają więc, mówiąc kolokwialnie, nie wyściubiać nosa ze swoich domów. Wszystko po to, by przypadkiem nie paść kolejnymi ofiarami szerzącej się w ich kraju epidemii. Przepisy te zręcznie obchodzili jednak mieszkańcy krainy tulipanów. Stwierdzając, iż ich to nie dotyczy. Działanie to potężnie irytowało władze. W końcu wprowadzono zakaz przekraczania granicy dla Holendrów. Jedyni mieszkańcy Królestwa Niderlandów, którzy mogą wjechać na teren państwa sąsiada to ci, którzy tam pracują. W przeciwnym razie mogą narazić się na wysoką grzywnę. Jej cena nie jest jeszcze dokładnie znana, ale władze, by odstraszyć paliwowych turystów, skłaniają się ku 4000 euro.

 

Najnowsze informacje z Holandii znajdziesz na naszej stronie głównej. A jeśli Ty masz jakieś ciekawe wiadomości, napisz do nas na GP24.