Agnieszka morduje swojego męża w Hadze

Zginęła bo nie chciała zgodzić się na ślub

Nasza rodaczka Agnieszka G. stanęła przed sądem z racji tego, iż dźgnęła swojego męża Pawła. Do tragedii doszło podczas kłótni pary 19 lutego 2019 roku. Dlaczego doszło do zabójstwa i czy Polska spędzi 10 lat za kratami?

 

Dźgnęła go przypadkiem

19 luty ubiegłego roku zaczął się zwyczajnie. Para odwiedziła rano klinikę ginekologiczną. Starali się bowiem o dziecko i potrzebowali porady lekarza. Ich życie układało się może nie wzorcowo, ale byli zżytą, kochającą się parą. Na związku ty ciążyła jednak pewna skaza. Nie było nią dziecko z poprzedniego związku kobiety, a narkotyki. Podczas kolacji, między innymi z powodu środków odurzających i alkoholu, sytuacja bardzo się popsuła. Doszło do kłótni i przepychanek. Owe szarpania z racji na siłę i gabaryty bez problemu wygrał partner kobiety. Po tym incydencie sytuacja nieco się uspokoiła, ponieważ 32-letnia Agnieszka musiała położyć spać 4-letniego synka. Gdy jednak ten już smacznie chrapał, doszło do kolejnego aktu rodzinnej kłótni.
Kobieta była tak wściekła, iż zaczęła krzyczeć, że chce, by mężczyzna opuścił jej dom. Paweł jej jednak nie wychodził. Kobieta poszła więc po nóż do kuchni, by go przestraszyć. Ostrze nie zrobiło jednak na mężczyźnie wrażenia. Ruszył na oskarżoną i jak wspomniała przed sądem kobieta, po prostu nadział się na nóż, gdy ona się odwróciła. Jak zeznała to, iż go dźgnęła, to był przypadek. Nie zaatakowała go w żaden sposób. Po prostu odwróciła się od niego twarzą. Nawet nie wiedziała, że ostrze weszło tak głęboko i mężczyzna zaczął krwawić.

Sprzątanie i zdjęcia

Kobieta przez długi czas nie była świadoma tego co zrobiła. Gdy po pewnym czasie znalazła mężczyznę leżącego w łazience, jak gdyby nigdy nic zrobiła mu serię zdjęć, a potem zaczęła sprzątać mieszkanie. Fotki miały posłużyć do tego, by na następny dzień pokazać Pawłowi, jak się upodlił. Jak wskazała 32-latka, była pewna, że jej partner śpi w efekcie upojenia alkoholem i narkotykami. Człowiek ten leżał tak przez pewien czas.

Dopiero po dłuższej chwili oskarżona zauważyła, że jej partner nie oddycha. Przeciągnęła go więc z łazienki do pokoju i zaczęła prowadzić resuscytacje krążeniowo-oddechową. Gdy nacisnęła klatkę piersiową, krew wypłynęła mu z ust. Wtedy dopiero zrozumiała, iż to efekt tego, że go dźgnęła. Mówiąc to rozpłakała się.
Kobieta wezwała służby ratunkowe, ale zrobiła to zdecydowanie za późno. Mężczyzny nie udało się uratować. Prokuratura wskazuje, iż opóźnienie to nie wynikało tylko z niewiedzy dotyczącej stanu ofiary. Agnieszka starała się również wyrzucić nóż, którym dźgnęła partnera.

Przekroczenie obrony własnej

Prokuratura wskazuje, że cała sytuacja w mieszkaniu to przekroczenie obrony własnej. Kobieta mogła odejść, wycofać się czy zamknąć się w pokoju. Nie tylko jednak nie wycofała się z kłótni, ale również wzięła nóż, przez co jeszcze zaogniła sytuację i doprowadziła do tego, iż go przypadkiem dźgnęła. Z tego też względu prokurator domaga się dla kobiety 10 lat pozbawienia wolności.
Obrona mówi o nieszczęśliwym wypadku i obronie własnej.
Rodzina Pawła, oprócz kary więzienia dla kobiety, domaga się jeszcze od Agnieszki G. 23 000 euro odszkodowania. Wskazując przy tym, iż kobieta ma problemy z agresją. Miała bowiem skrzywdzić też swojego poprzedniego partnera.

Czy 32-latka, która dźgnęła swojego ukochanego, przez najbliższe 10 lat będzie mogła oglądać dorastającego syna tylko przez kraty więzienia? Wyrok w tej sprawie za dwa tygodnie.