39 ciał w naczepie ciężarówki

szczątki dziecka zakopane w ogrodzie w 's-Heerenberg

To była zwykła ciężarówka jakich wiele. Maszyna stała zaparkowana na terenie parku przemysłowego w Grays, znajdującego się w południowo-wschodniej Anglii. Jej zawartość spowodowała jednak wrzenie opinii publicznej na Wyspach Brytyjskich. Gdy otwarto bowiem naczepę, znaleziono w niej 39 ludzkich ciał.

Ciała 39 osób znaleziono po otwarciu naczepy o godzinie 1:40 w środę. Na miejsce natychmiast wezwano policję, która rozpoczęła dochodzenie w sprawie. Zatrzymano również kierowcę, 25-letniego Mo Robinson z Portadown, z Irlandii Północnej.

 

Chaos informacyjny

Pierwsze raporty policji informowały o ciężarówce z bułgarskimi tablicami rejestracyjnymi. Maszyna miała wjechać na terytorium Wielkiej Brytanii prosto z Bułgarii przez port w Holyhead, w Walii. Było to jednak dziwne, ponieważ port ten słynie z obsługi handlu z Irlandią, nie działa więc na szlakach Atlantyckich, ani tym bardziej tych prowadzących z Morza Czarnego. Nikłą wiarygodność tej informacji potwierdza też Bułgarski MSZ, który stwierdza, iż ciężarówka ta nie rozpoczęła podróży w Bułgarii. MSZ zapewnił jednak, iż bułgarska ambasada w Londynie jest w pełnym kontakcie z angielską policją.

 

Belgia

Dalsze dochodzenie zmieniło obraz całej sytuacji. Stało się bowiem prawie pewne, iż maszyna przybyła do Anglii z belgijskiego Zeebrugge. Tam pojazd został załadowany na prom, który przybił do portu Purfleet. Statek dokował wczoraj, kilka minut po północy, a ciężarówka opuściła nabrzeże o godzinie 1:05. Później pojazd, w ciągu kilkudziesięciu minut, dotarł do parku przemysłowego gdzie, jak już wspominaliśmy, otwarto przyczepę o 1:40.

Pracownicy wezwali policję i pogotowie natychmiast po tym, jak otwarli naczepę i ich oczom ukazał się przerażający widok. Pomimo, że służby ratunkowe przybyły w ciągu paru minut, żadnemu z pasażerów nie można było już pomóc. Wszyscy 38 osób dorosłych i jeden nastolatek już nie żyli.

Przybyła na miejsce policja oprócz zabezpieczenia ciężarówki, aresztowała również 25-letniego kierowcę ciągnika. Policja w Essex twierdzi, iż mężczyzna ten może być winny śmierci pasażerów na pace pojazdu.

 

Pasażerowie

Na chwilę obecną niewiele wiadomo o tych zmarłych. Dlatego też policja jako obecnie najwyższy priorytet ustaliła sobie poznanie tożsamości ludzi znalezionych w naczepie. To może być jednak trudne, ponieważ wczoraj po południu funkcjonariusze nie mieli pewności (lub nie chcieli powiedzieć), czy ludzi ci są emigrantami.

 

Jednak Bułgaria

Wczoraj wieczorem nowe informacje w sprawie miało bułgarskie MSZ. Służby tego kraju potwierdziły, że ciągnik faktycznie został kupiony i zarejestrowany w Bułgarii, w czerwcu 2017 roku. Samochód ten miał jednak już następnego dnia opuścić kraj i od tego czasu być własnością irlandzkiej firmy, dla której pracował zatrzymany kierowca. Kierowca ten miał nim podróżować po Irlandii, Walii, Anglii. W mediach społecznościowych chwalił się również tym, że często jeździ do Skandynawii.

 

Była, czy jej nie było

Kolejnym znakiem zapytania, który musi wyjaśnić angielska policja to kwestia znikającej ciężarówki. Część świadków mówi, iż widziała maszynę w Grays już 19 października, w sobotę. Tir miał wyjechać z promu w Holyhead, w Walii i przybić do parku biznesowego. Monitoring nie potwierdza jednak tych informacji, wskazując, iż pojazd był na miejscu dopiero w czwartek, w nocy.

 

Emigranci

W tym samym czasie gdy rozważano pojawienie się ciężarówki 19 października, eksperci przyglądali się ewentualnej trasie maszyny. Mogła ona płynąć z Francuskiego portu Cherbourg-Octeville do Dublina, z Dublina istnieje zaś bezpośrednie połączenie do wspomnianego już Holyhead w Walii. Jest to o tyle ciekawe, iż zdaniem ekspertów trasa ta jest popularna między innymi wśród albańskich emigrantów. Ich kolor skóry i rysy twarzy nie pozwalają jednoznacznie stwierdzić, czy są to emigranci, czy też mieszkańcy Europy, jak w to ma miejsce np. z Arabami i przybyszami z Afryki.

 

Wątek emigrantów jest zresztą o tyle ciekawy, iż w ostatnim czasie dość mocno zmieniły się główne szlaki komunikacyjne. Kiedyś, jak już pisaliśmy na łamach naszej strony, wielu emigrantów korzystało z francuskich czy holenderskich portów, starając dostać się na ciężarówki ładowane na promy lub wjeżdżające do Eurotunelu. Obecnie, jednak w głównej mierze z racji na wzmocnione kontrole zarówno na holenderskiej, jak i francuskiej i angielskiej granicy, wielu zaczyna szukać innej drogi. Pojawia się więc Belgia, kraj raczej dość rzadko wykorzystywany przez uciekinierów. Inni wybierają drogę do Irlandii i z niej potem do Anglii. Trasa ta jest dłuższa i bardziej wyczerpująca, niemniej jednak irlandzkie porty są mniej kontrolowane, podobnie zresztą jak te na zachodzie Anglii. Faktyczną drogę nieszczęśników z naczepy furgonetki poznamy jednak dopiero po upublicznieniu zeznań kierowcy lub gdy służby zidentyfikują zmarłych.