Zgwałcił i próbował zabić Polkę?

Miały spłacić swoje długi w naturze

Głośna sprawa gwałtu i usiłowania zabójstwa Polki powoli zbliża się do końca. Miały miejsce mowy końcowe oskarżycieli i obrońcy. Jak zakończy się sprawa jednego z najbrutalniejszych przestępstw seksualnych ostatnich lat?


Retrospekcja

To była ciepła, ale nie tak gorąca, jak można by się było po niej spodziewać, letnia noc 3 sierpnia. Po ciężkim dniu para z Lage Zwaluwe, poszła w końcu na zasłużony odpoczynek z wizją, iż zbliżająca się sobota będzie czasem relaksu i zabawy. Błogi sen został jednak bardzo szybko zakłócony przez głośny huk. Dźwięk dochodził z zewnątrz, ale rozchodził się po całym domu. Zdenerwowani domownicy podchodzą do okna, by sprawdzić co się dzieje. Na trawniku przed domem widzą biegającą w kółko kobietę, która co jakiś czas bije pięściami w ich okna, tak jakby chciała wejść do środka.

Początkowo wydaje im się, że mają do czynienia z kimś pijanym lub pod wpływem środków odurzających, ale po chwili bacznej obserwacji zdają sobie sprawę, że kobieta płacze, rozgląda się nerwowo, a jej podarte spodnie i plamy krwi na ubraniu świadczą, iż stało się coś złego. Para dostrzega również otarcia na szyi kobiety. Domownicy są już prawie pewni, że mają przed sobą ofiarę, która potrzebuje pomocy. Otwierają więc drzwi.

W domu kobieta również nie potrafi się uspokoić. Co gorsza, nie rozumie też po niderlandzku. Z pomocą przychodzi jednak laptop i tłumacz Google, dzięki któremu Polka przedstawia swoją historię. Para czytając to, co napisała kobieta, nie waha się ani chwili, wzywa policję.

Gdy funkcjonariusze przyjeżdżają na miejsce, domownicy streszczają im to co powiedziała Polka. Funkcjonariusze momentalnie rozpoczynają działania operacyjne i szybko udaje im się odnaleźć podejrzanego. Mężczyzna spał za kierownicą swojego samochodu, gdy mundurowi wyciągnęli go z pojazdu i aresztowali pod zarzutem gwałtu i usiłowania zabójstwa.

Oskarżony miał związać kobietę pasami, dusić linką holowniczą, a następnie brutalnie zgwałcić.

Zeznania

Gdy Polsce udało się już uspokoić, złożyła oficjalne zeznania na komendzie policji w Bredzie. Wynika z nich, że pojechała na przejażdżkę ze swoim znajomym, którego znała już od dwóch lat. Po chwili jazdy dojechali na jeden z leśnych parkingów, co zaniepokoiło kobietę. Krótko po tym okazało się, że jej koszmarne podejrzenia szybko się sprawdziły. 35-letni mężczyzna chciał od niej dużo więcej niż tylko porozmawiać. Kobieta, nie mogąc oprzeć się sile mężczyzny, została związana pasami, a następnie duszona za pomocą linki holowniczej. Gdy zaś straciła przytomność, została brutalnie zgwałcona. Na szczęście po wszystkim udało jej się uciec, a potem uzyskała pomoc od mieszkańców jednego z domów w rejonie Lage Zwaluwe.

Zupełnie inną wersję wydarzeń przedstawiał zatrzymany Tomasz S., według niego z kobietą łączył go romans i niejednokrotnie sypiali ze sobą. Feralnej nocy również mieli wybrać się na przejażdżkę zakończoną igraszkami. Na parkingu oskarżony miał pocałować kobietę, ale gdy ta powiedziała, że nie jest w nastroju, spasował.

Pobrany podczas obdukcji materiał genetyczny potwierdził obecność DNA sprawcy w kroczu i narządach płciowych kobiety. Oskarżony tłumaczył to tym, że sypiali ze sobą już wcześniej. Kobieta jednak zaprzecza temu, iż kiedykolwiek uprawiali wcześniej sex. Wszystko to powoduje, że mężczyzna zaczął zmieniać wersję odnośnie terminu ostatniego współżycia z pokrzywdzoną.

Wiele niejasności w sprawie

Wspólnie wykluczające się zeznania powodują, iż prokuratura zażądała w tym tygodniu (10.04.19) dla oskarżonego Tomasza S. 6 lat więzienia i 10 000 euro zadośćuczynienia. Obrońcy wskazując zaś na licznie nieścisłości, (np. czy gwałciciel, po tym, jak jego ofiara uciekła, spałby spokojnie w samochodzie), wnosi o uniewinnienie. Wyrok w tej sprawie zapadnie 23 kwietnia 2019.