Zginął ratując ptaka z drzewa

Zginął ratując ptaka z drzewa

W sobotni poranek 38-letni mężczyzna spadł z drabiny w Dordrechcie. Upadek ten okazał się śmiertelny w skutkach. Co człowiek ten robił na drabinie? Chciał uratować ptaka siedzącego na gałęzi.

Wszystko to brzmi niewiarygodnie. Jest  jednak prawdziwą i wyjątkowo smutną historią.
Kilka godzin po incydencie na podwórku Pearl Buck, stał nadal biały namiot pozostawiony przez policję. Nieopodal zaś, jak w momencie tragedii, o najgrubsze drzewo w okolicy opierała się drabina, na którą wszedł 38-latek. Na drzewie tym, na jednej z wyższych gałęzi siedział czerwony ptak, obserwując wszystko z góry. Zwierzę to pomimo całego hałasu, całej akcji ratowniczej, jaka miała miejsce kilka metrów poniżej jego gałęzi, nie odleciało. Czemu nie bało się ludzi? Bo należało do człowieka.

 

Wypadek

Służby ratunkowe przybyły na miejsce w sobotni poranek o godzinie 9:30. Mimo iż medycy przybyli w kilka minut 38-latkowi nie udało się pomóc. Holender zmarł na miejscu.

 

Z widzenia

Lokalna społeczność znała ofiarę z widzenia. Nie byli w stanie powiedzieć, kim dokładnie był ten człowiek, ale spotykali go, robiąc codzienne zakupy lub idąc do pracy. Część ludzi jest przerażona całym zajściem. Traumatyczne chwile przeżyła kobieta będąca wtedy na spacerze z dzieckiem i psem. Jak ustalili dziennikarze AD, to ona ostatnia rozmawiała z ofiarą. Krótko przed wypadkiem zapytała się mężczyzny, co robi z drabiną. Ten jej odpowiedział, iż stara się ściągnąć swoją papugę z drzewa. Po wymianie tych kilku zdań kobieta poszła dalej, później zaś usłyszała głuchy odgłos upadku.

Aplikacja do rozliczenia podatku z Holandii

 

Winne drzewo?

Służby wskazują,  że mężczyzna spadł z drabiny, ponieważ tę odnaleziono opartą o pień. Społeczność zwraca jednak uwagę na inny fakt. Ludzie mówią, iż to wyjątkowo stare i spróchniałe drzewo. Praktycznie regularnie, przy każdym większym wietrze łamią się z niego i spadają gałęzie. Dlatego też wśród okolicznych mieszkańców pojawiła się teoria, iż ofiara złapała się za jakąś gałąź, by dostać się wyżej. Ta się ułamała i nieszczęśnik spadł na ziemię.

Przez dużą część soboty, mimo deszczu, ptak nadal siedział na drzewie. Na chwilę obecną nie wiadomo co się z nim stanie.

 

Źródło:  Ad.nl