Zamknięcie szkół w Holandii

W miniony weekend Federacja Specjalistów Medycznych (FMS), skupiająca blisko 22 000 specjalistów z dziedziny ochrony zdrowia wezwała rząd w Hadze, by ten zamknął szkoły. Zdaniem FMS działanie to miałoby zmniejszyć ilość kontaktów społecznych i chronić uczniów i ich rodziny przed COVID-19.

W odpowiedzi na ten apel Holenderskie Ministerstwo Zdrowia, Opieki Społecznej i Sportu i Szkolnictwa rozpoczęło w niedzielę rozmowy z FMS, a także różnymi organizacjami szpitalnymi oraz Narodowym Instytutem Zdrowia Publicznego i Środowiska (RIVM). Wszystko po to, by podjąć wiążące decyzje dotyczące placówek oświatowych.

 

Dwie strony medalu

W niedziele ważyły się więc dwa odmienne podejścia. FMS uważa, że obecne środki bezpieczeństwa nie są wystarczające. Z tego tez względu dzieci mogą zarazić się koronawirusem w szkołach, które stanowią tym samym doskonałą wylęgarnię tego patogenu. Na małej przestrzeni przebywa bowiem dużo dzieci i młodzieży mające ze sobą kontakt. Pociechy te zaś mogą później zarazić swoich rodziców i dziadków w domach, zwiększając tym samym liczbę potencjalnych chorych o setki, jeśli nie tysiące w przypadku dużych szkół. Z drugiej jednak strony już w czwartek władze w Hadze ogłosiły, że ministerstwo nie decyduje się obecnie na zamknięcie podstawówek czy liceów. Zdaniem rządu oznaczałoby, że życie publiczne stanęło w martwym punkcie, a służby zaczynają przegrywać walkę z chorobą. To zaś mogłoby wzbudzić panię. Ponadto najnowsze wiadomości z Holandii wskazują, że dla decydentów ważne jest, aby dzieci nadal otrzymywały edukację.

 

"Ferie" w Leiden

Niejako obok tej dyskusji polityczno-lekarskiej, trzy oddziały szkoły MBO-Rijnland w Leiden zostaną zamknięte do 31 marca. Kilka tysięcy uczniów mieszkających w Bètaplein / Lammenschans, Breestraat i Storm Buysingstraat otrzymało w sobotę informacje od szkoł. W wiadomości tej mogli przeczytać, iż w poniedziałek nie muszą iść do przysłowiowej „budy”. Podobna sytuacja ma również miejsce w MBO Rijnland, w Alphen aan den Rijn, Gouda, Leidschendam, Woerden i Zoeterm. Decyzję na ten temat podjął, powołany specjalnie w tym celu, zespół kryzysowy w tej placówce. Otto Jelsma, prezes zarządu szkoły argumentował swoją decyzję: „Zdrowie studentów i pracowników jest dla nas ważne. Ponadto istnieje tak wiele niepewności, zamieszania i dwuznaczności co do koronawirusa, że podjęliśmy tę decyzję”.

Jest to więc decyzja całkowicie oddolna, niepodyktowana działaniami władz.

Obecnie kadra zastanawia się jak prowadzić zajęcia na odległość. Taka zdalna forma edukacji miałaby zminimalizować uczniom straty wynikające z tego „przymusowego wolnego”.

 

Jednak wolne

Stan zawieszenia, co do kwestii kontynuowania edukacji, trwał do niedzielnego popołudnia. Wtedy to gabinet, ustami Ministra Bruno Bruins odpowiedzialnego za politykę zdrowotną i minister szkolnictwa Arie Slob, ogłosił że aby zapobiec rozprzestrzenianiu się COVID-19 władza postanowiła zamknąć szkoły w Królestwie Niderlandów do 6 kwietnia. Decydenci informują ponadto, iż dzieci osób pracujących w tak ważnych dla funkcjonowania kraju sektorach, jak opieka lekarska, handel - supermarkety, policja i straż pożarna mogą liczyć na to, iż ich pociechy zostaną objęte stosowną opieką, jeśli oni będą musieli iść do pracy. Wynika więc, iż zdrowie „przyszłości narodu” przeważyło nad niepokojami społecznymi.

 

Interesują Cię najnowsze wiadomości z Holandii? Odwiedź naszą stronę główną i dowiedz się więcej.
Uwaga: Zostań Reporterem GP24! Jeżeli wokół Ciebie dzieje się coś ciekawego daj nam znać! Wejdź na GP24 i podziel się informacjami!