Zabójstwo w holenderskim więzieniu

Polak chciał uciec z Holandii, by uniknąć skazania

Holenderskie zakłady karne raczej nie kojarzą się z ciężkimi warunkami i przemocą wobec współwięźniów. Wręcz przeciwnie. Niektórzy pracownicy migrujący śmieją się czasem, iż pobyt w takim zakładzie karnym to nawet ciekawy pomysł na emeryturę. Standard życia byłby bowiem dużo lepszy niż w Rumunii czy Bułgarii na państwowej emeryturze. Jak się jednak okazuje nawet i tam zdarzają się niebezpieczne sytuacje. Wiele wskazuje na to, iż w więzieniu w Krimpen aan den IJssel osadzony wysłał na tamten świat współlokatora.

Zabójstwo a może morderstwo?

Jak bardzo dziwnie by to nie zabrzmiało, więzień został zatrzymany i osadzony z powodu ciążących na nim zarzutów. Prokuratura podejrzewa go o udział w śmierci współwięźnia. Oskarżyciel mówi tu o zabójstwie, morderstwie lub nieumyślnym spowodowaniu śmierci kolegi, którego dopuścił się 29-letni osadzony z Hagi.

 

Aresztowanie osadzonego

Podejrzany przebywa obecnie w izolacji. Sąd zdecydował się przedłużyć areszt (czyli w tym wypadku odosobnienie), o kolejne dwa tygodnie. Możliwe, iż ten środek zapobiegawczy zostanie jeszcze przedłużony. Wszystko zależy od tempa postępowania w tej sprawie.
Co jednak tak właściwie się stało? W środę, tydzień temu, około godziny 8 rano służby więzienne znalazły w łazience celi martwego 24-letniego więźnia. W zaistniałej sytuacji jeszcze tego samego ranka aresztowano 29-letniego Karima T.

Przestępstwo

Jak wskazał prokurator więzień, bez stałego miejsca zamieszkania i pobytu w Holandii (a więc najprawdopodobniej migrant zarobkowy lub bezdomny), stracił życie na skutek przestępstwa. Obecnie jednak, pomimo tygodnia śledztwa oskarżyciel nie potrafi powiedzieć, jaki to był akt przemocy. Mogło to być bowiem zarówno nieumyślne działanie jak i nawet zaplanowane morderstwo. Obrońca oskarżonego odmawia na razie komentarza w tej sprawie.

Woli mieszkać sam?

Kim jest podejrzany i za co trafił do celi? T. został skazany na 10 lat więzienia i TBS. Jest to wyrok, jaki usłyszał za zabicie swojego współlokatora, gdy mieszkał w Rotterdamie. Osadzony próbował udusić go reklamówką z supermarketu. Gdy to się nie udało, zadźgał go. Teraz znów wszystko wskazuje na to, iż mieszkaniec więzienia przy Van der Hoopstraat znów pozbył się swojego współlokatora. Czy to tylko przypadek, czy ktoś, pozwalając mu mieszkać w dwuosobowej celi, popełnił straszny błąd? Na to pytanie też będzie musiało odpowiedzieć śledztwo.

 

 

Źródło:  AD.nl