Wyrzucili go z jadącego samochodu

wyrzucili go z jadącego samochodu

Wracamy do sprawy porwanego Holendra. Wczoraj policja przekazała, iż mężczyzna ten odzyskał wolność. Z każdą godziną początkowo lakoniczne informacje stawały się coraz dokładniejsze. Czas więc przyjrzeć się im i dowiedzieć się co tak naprawdę stało się z mężczyzną.

Porwanie

Przypomnijmy, 56-letni Holender z Hoofddorp, został uprowadzony w czwartek wieczorem w Cruquius, w północnej Holandii. Po kilku dniach śledztwa funkcjonariuszom policji udało się namierzyć 6 potencjalnych porywaczy. Mężczyzn zatrzymano. Odnaleziono też auto, które posłużyło do przestępstwa. Problemem był jednak dalszy los uprowadzonego. Nikt bowiem nie wiedział, gdzie się znajduje. To stało się jasne dopiero w nocy z wtorku na środę, kiedy to wspólnicy zatrzymanych wyrzucili 56-latka z jadącego samochodu w jednej z dzielnic Delft.

 

Poszukiwania na ogromną skalę

Po zatrzymaniu szóstki porywaczy policja jeszcze bardziej zajęła się sprawą uprowadzonego. Istniało bowiem poważne niebezpieczeństwo, iż mężczyzna ten może być w sytuacji zagrożenia życia. By tak się stało, nie trzeba było dużo. Wystarczyło, iż oficerowie zatrzymali wszystkich odpowiedzialnych za porwanie, przez co przetrzymywanemu gdzieś Holendrowi nikt nie dostarczał wody i jedzenia. W efekcie ponad 100 policjantów przez 24 godziny na dobę było zaangażowanych w poszukiwania ofiary.

Porwany nie żyje

W pewnym momencie pojawiły się nawet nieoficjalne informacje, że porwany nie żyje. Miało to miejsce po tym jak zespół policyjnych nurków zszedł pod wodę, by przeszukać okolice Nieuwe Gouwe w Gouda. Niektórzy podejrzewali, iż tam porywacze pozbyli się ciała uprowadzonego. Na szczęście kilka godzin później ofiarę udało się odnaleźć żywą na drodze w Delft.

 

Wyrzucony na ulicy

Jak wspomina jeden z mieszkańców, mający dom nieopodal miejsca odnalezienia uprowadzonego, słyszał on głosy wołania o pomoc. Zaniepokojony (tak jak i inni okolicznymi mieszkańcy) wezwał policję. Jak jednak wyglądało wypuszczenie zakładnika?
Na ujęciach ze znajdujących się tam kamer bezpieczeństwa o godzinie 00:28 widać, jak pojazd jedzie z Bieslandsepad, potem maszyna w strefie rekreacyjnej Delftse Hout zatrzymuje się na około 20 sekund i odjeżdża dalej. Kilka minut po tym wydarzeniu z przeciwnej strony inny pojazd przejeżdża bardzo szybko tą ciasną ulicą. Dla właściciela nagrań wszystko to wydaje się bardzo dziwne i choć na nagraniu nie widać momentu wyrzucenia porwanego uważa, iż mógł on opuścić jeden z tych dwóch uchwyconych przez kamerę pojazdów. Uprowadzonego odnaleziono bowiem kilka minut później na Van Assendelftstraat.

 

Oswobodzonego Holendra przewieziono do szpitala. Policja ani lekarze nie mówią nic o stanie zdrowia uratowanego. Wiadomo jedynie, iż śledczy dokładają wszelkich starań, by zatrzymać dwóch podejrzanych, którzy wyrzucili uprowadzonego na ulicę.