Wybuchowa torba w lesie, w Ede.

Co można znaleźć w lesie nieopodal parkingu? Niektórzy, obdarzeni dużą ilością ironii, wskazaliby na pozostałości ludzkie w postaci kilogramów śmieci. To, co jednak znalazł przypadkowy turysta, zagrażało bezpośrednio jemu i innym użytkownikom parkingu, a nie tylko matce naturze. Człowiek ten odkrył bowiem torbę pełną granatów ręcznych.

Dziwne znalezisko

Niderlandzki turysta chcący we wtorek nieco rozprostować kości po dłuższej drodze, postanowił zatrzymać się na parkingu pod lasem, w okolicy Ede. Po wyjściu z pojazdu zdecydował się  pospacerować trochę po lesie z dala od drogi. Spacer ten jednak skończył się dość niespodziewanie. Zaledwie kilka metrów od parkingu w lasku leżała duża torba. Wyglądało to tak, jakby ktoś jej zapomniał. Ciekawość podpowiadała więc, by zobaczyć co jest w środku. Być może byłyby tam jakieś rzeczy pozwalające oddać torbę właścicielowi. We wnętrzu nie było jednak dokumentów, ubrań, a nawet śmieci. Zawartość pakunku stanowiło bowiem kilka granatów. Co więcej, wszystkie one wyglądały na nowe. Nie było mowy o tym, że są to pozostałości po II wojnie światowej.

 

Bohaterski i idiotyczny czyn

Mężczyzna był przerażony znaleziskiem tak blisko parkingu. Postanowił więc, że nie może zostawić tak niebezpiecznego pakunku tak blisko parkingu. Zabrał więc torbę i poszedł z nią głębiej w las. Po przebyciu jednak paru kroków do „bohatera” doszło, iż niesie torbę pełną granatów, nie mając najmniejszego pojęcia, w jakim są stanie i czy za chwilę jedyne co po nim zostanie to kawałki mięsa widzące na okolicznych drzewach. Widok ten musiał bardzo podziałać na wyobraźnie, gdyż jak później zeznał policji, ostrożnie odłożył torbę i zadzwonił pod numer alarmowy.

 

Ładunek

Wkrótce na parkingu pojawili się policjanci i patrol saperki EOD. Specjaliści od ładunków wybuchowych ostrożnie przyjrzeli się torbie i po przekonaniu się, że wszystkie zawleczki i łyżki są na swoich miejscach, ostrożnie przenieśli ładunek do swojego samochodu, by zabrać go i później zdetonować w bezpiecznym miejscu. Eksperci EOD potwierdzili również, że nie ma mowy o niewybuchach. Są to stosunkowo nowe, w pełni sprawne granaty, które pochodzą z Jugosławii i są używane przez tamtejszą armię.

 

Przemyt broni

Wiele wskazuje więc na to, iż na parkingu przy Ede przypadkowo natrafiono na schowek jednej z niderlandzkich grup przestępczych. Jak bowiem wskazują najnowsze wiadomości z Holandii, tego typu granaty z Bałkanów są wyjątkowo popularne wśród przestępców w krainie tulipanów. Są tanie, w miarę łatwo dostępne i potrafią wyrządzić ogromne szkody. Policja rozpoczęła więc dochodzenie mające na celu ustalenie, skąd materiały wybuchowe wzięły się przy parkingu, a co najważniejsze do kogo one należą.

 

Interesują Cię najnowsze wiadomości z Holandii? Sprawdź, co jeszcze przygotowaliśmy dla Ciebie na naszej stronie głównej.