Weganie stają się coraz bardziej agresywni?

W nocy z piątku na sobotę doszło do bardzo groźnego incydentu w Utrechcie. Nieznani sprawcy ostrzelali sklep mięsny.

Sytuacja w Utrechcie staje się coraz bardziej napięta. W nocy z piątku na sobotę, nieznani sprawcy ostrzelali sklep mięsny na Prins Bernhardplein. Oprócz tego budynek został zaminowany. Niezbędne okazało się więc wezwanie EOD (odpowiednika polskiego patrolu saperskiego), który ostrożnie usunął niebezpieczny pakunek spod fasady budynku. Po tym jak saperzy zabezpieczyli gmach, do akcji weszli policyjni technicy, którzy rozpoczęli poszukiwania kul, łusek oraz innych śladów pozwalających na ustalenie sprawców zdarzenia.

Nie pierwszy taki incydent

To już drugi raz, w ostatnim czasie, gdy ktoś otwiera ogień do tej placówki. Wcześniej strzały padły w nocy z niedzieli na poniedziałek. Szkody były jednak mniejsze. Właściciele budynku, przynajmniej oficjalnie, nie są w stanie powiedzieć, kto mógł za tym stać, ani kogo podejrzewają o ten czy. Sytuacja jest o tyle trudna, że podobne incydenty miały również miejsce w innych dzielnicach miasta. W ostatnią środę po zmroku nieznani sprawcy zaatakowali sklep rybny oraz restaurację w dzielnicy Lombok. Na szczęście w żadnym z tych ataków nikt nie odniósł obrażeń. Doszło jedynie do średniej wielkości strat materialnych.

Trzy lokale w Utrechcie zostały ostrzelane z broni palnej. Policja podejrzewa, że wszystkie one padły ofiarą tych samych sprawców.

Dochodzenie

Policja cały czas prowadzi dochodzenie w sprawie tych incydentów. Według nieoficjalnych informacji funkcjonariusze dysponują materiałem wideo z jednej z tych akcji. Na chwilę obecną nie doszło jednak jeszcze do żadnych aresztowań.

Weganie coraz bardziej niebezpieczni

Motywy działania napastników są nieznane. Część mieszkańców Utrechtu widząc jakie lokale padają ofiarami przestępców, śmiejąc się, radzi policjantom by szukali sprawców wśród wegan. Atak na sklep mięsny, rybny i restaurację, w której podawane są dania mięsie, wyraźnie świadczy, iż środowisko to zaczyna się bardzo radykalizować.

Inni stwierdzają już na poważnie, że przestępcy rękami burmistrza dokonali tego, co chcieli. Jeśli strzały miały prowadzić do zastraszenia sklepikarzy, to się udało. Chociaż sami sprzedawcy wprawdzie się nie poddali, to burmistrz Utrechtu nakazał zamknięcie tych sklepów na okres pięciu tygodni.

Innym motywem działania może być walka o wpływy lokalnych grup przestępczych, którzy każą płacić sobie za „ochronę”, pobierając haracze. Niepokornych zaś czekać mają kłopoty, które dotkną nie tylko sklepikarzy, ale również pokażą innym, że nie warto się sprzeciwiać bandytom.