Toksyczna bomba pod Holandią! Dziesiątki miejsc skażonych PFAS, a to dopiero początek
Toksyczna bomba pod Holandią! Dziesiątki miejsc skażonych PFAS, a to dopiero początek
W około sześćdziesięciu miejscach w Holandii wiadomo już, że zanieczyszczenie PFAS jest tak poważne, iż należy jak najszybciej przeprowadzić tam oczyszczanie. Wynika to z pierwszego raportu Ministerstwa Infrastruktury i Gospodarki Wodnej dotyczącego inwentaryzacji PFAS prowadzonej przez gminy i prowincje. Oczekuje się, że liczba ta jeszcze znacząco wzrośnie. Zanim te lokalizacje zostaną oczyszczone, miną lata i będzie to kosztować dużo pieniędzy.
Wiele władz wskazuje, że istotną przeszkodą w inwentaryzacji jest brak możliwości wymuszenia badań gleby, o czym NOS informował już wcześniej. Problem polega na tym, że firmy odmawiają zgody na takie badania.
„To trzeba rozwiązać” — mówi Międzyprowincjonalne Porozumienie IPO, w którym współpracują holenderskie prowincje. Ministerstwo Infrastruktury i Gospodarki Wodnej, które wcześniej zaprzeczało istnieniu tego problemu, nie było wczoraj w stanie powiedzieć, czy zostaną w tej sprawie podjęte jakieś działania.
Sekretarz stanu ds. infrastruktury i gospodarki wodnej Bertram chce w 2028 roku mieć „dokładniejszy obraz” lokalizacji PFAS, które trzeba szybko oczyścić, oraz kosztów tych działań. Po 2030 roku ministerstwo ma rozpocząć „programowe podejście” do problemu.
Przemysł dywanowy i papiernie
PFAS to zbiorcza nazwa tysięcy substancji chemicznych szkodliwych dla zdrowia ludzi i środowiska. Do tej pory prowincje i duże gminy wytypowały 4000 potencjalnie podejrzanych lokalizacji, z czego niespełna 600 wybrano do dalszych badań.
Chodzi przede wszystkim o dawne lub obecne tereny zakładów przemysłowych, gdzie PFAS wykorzystywano w procesach produkcyjnych, na przykład w przemyśle dywanowym oraz w fabrykach papieru i tektury. Ponadto chodzi o miejsca, w których używano piany gaśniczej zawierającej PFAS, takie jak poligony ćwiczebne straży pożarnej i wojska. Pod lupą są także wysypiska śmieci i firmy zajmujące się odpadami, ponieważ do odpadów trafia wiele produktów zawierających PFAS.
Nie wszystkie te tereny zostaną oczyszczone. Dzieje się tak tylko wtedy, gdy badanie gleby wykaże, że zanieczyszczenie PFAS jest na tyle poważne, iż trzeba jak najszybciej przeprowadzić rekultywację ze względu na bardzo duże ryzyko dla ludzi i środowiska. Może tak być na przykład wtedy, gdy zanieczyszczenie znajduje się blisko źródła wody pitnej lub osiedla mieszkaniowego. Takie miejsca są nazywane „lokalizacjami PFAS wymagającymi szczególnej uwagi”.
Obecnie odkryto 57 takich lokalizacji, przy czym najczęściej chodzi o zanieczyszczenia spowodowane pianą gaśniczą. W ponad trzech czwartych z nich oczyszczanie jeszcze się nie rozpoczęło. Ministerstwo nie ujawnia, o które miejsca chodzi, i odsyła po więcej informacji o konkretnych lokalizacjach do władz lokalnych.
Czym jest PFAS?
PFAS to grupa substancji chemicznych, które mogą być szkodliwe i nie ulegają rozpadowi albo rozkładają się bardzo słabo, przez co coraz częściej występują w środowisku. Mogą szkodzić układowi odpornościowemu, płodności, nienarodzonemu dziecku oraz narządom takim jak wątroba i tarczyca. Mogą również powodować nowotwory.
Te 57 lokalizacji to „zaledwie wierzchołek góry lodowej”: ministerstwo spodziewa się, że liczba niebezpiecznie zanieczyszczonych miejsc PFAS w najbliższych latach jeszcze „znacznie wzrośnie”. Większość władz jest bowiem obecnie na etapie inwentaryzacji możliwych lokalizacji i nie przeszła jeszcze do dalszych badań.
To ogromne zadanie dla prowincji i gmin. Wskazują one, że często nie mają wystarczającej liczby pracowników. Ponadto brakuje odpowiedniej wiedzy na temat tej skomplikowanej problematyki.
„68 milionów kosztów to tylko ułamek”
Samorządy martwią się również kosztami. Rosną one szybko: według IPO trwające obecnie procesy oczyszczania kosztują już co najmniej 68 milionów euro.
„To prawdopodobnie tylko ułamek całkowitych kosztów rekultywacji lokalizacji PFAS wymagających szczególnej uwagi. Nie wspominając już o kosztach oczyszczania wody, kosztach opieki zdrowotnej i kosztach związanych z opóźnieniami projektów budowy mieszkań” — mówi rzecznik.
Dlatego, zdaniem prowincji, rząd powinien przeznaczyć na ten cel wystarczające środki.
„W pierwszej kolejności odpowiedzialność spoczywa na sprawcy zanieczyszczenia lub właścicielu” — mówi rzecznik. „Są jednak sytuacje, w których także władze będą musiały dołożyć się do oczyszczania albo nawet przejąć inicjatywę w tej sprawie”.
Obecnie dla wielu władz nie jest jasne, kto ostatecznie powinien ponieść koszty, na przykład wtedy, gdy sprawcy zanieczyszczenia już nie ma.
źródło: nos.nl
