Timmermans stawia ultimatum

Timmermans stawia ultimatum

Dni mijają, a rozmowy koalicyjne między PVV, VVD, NSC i BBB nie przynoszą rezultatu. W efekcie Lider GroenLinks-PvdA - Frans Timmermans stawia tym partiom niejako ultimatum. Jeśli do 1 czerwca nie sformułuje się gabinet, to on i jego partia zaczną szukać alternatywy. Polityk widzi możliwość, by zasiąść przy stole do rozmów z VVD i NSC, o ile partie te będą chciały z nim konstruktywnie dyskutować. Przewodniczący GroenLinks-PvdA ma bowiem dość swoistego bezkrólewia i przeciągających się negocjacji.

Coś musi się stać

Lider największej partii opozycyjnej po nowych wyborach ma już dość biernego czekania. Przez prawie pół roku trwają rozmowy koalicyjne, z których nie wyniknęło praktycznie nic. „Coś musi się wydarzyć, a od sześciu miesięcy nie dzieje się nic. Nie sądzę, że można trzymać Holendrów w niepewności w nieskończoność. Czy PVV, VVD, NSC i BBB chłostają martwego konia (określenie oznaczające, iż ludzie robią coś, wiedząc, iż nic z tego nie będzie), czy może coś z tego wyniknie ?”

 

To nie Wilders wygrał wybory

Jak wskazuje Timmermans to nie Wilders wygrał wybory. Owszem, PVV jako partia zdobyła najwięcej głosów, ale sumarycznie to partie lewicowe wygrały ostatnie wybory w Królestwie Niderlandów. Polityk rozumie, iż liter zwycięskiej partii chce spróbować swoich sił w utworzeniu gabinetu, ale nie może to trwać w nieskończoność. Holandia potrzebuje nowego, sprawnie działającego rządu. Dlatego też jeśli do 1 czerwca gabinet taki nie powstanie, trzeba będzie rozważyć alternatywne działania.

 

Alternatywa

Obecnie PVV wskazuje na alternatywę w formie nowych wyborów. Nie jest to jednak prawda. PVV chciałoby, aby tak było, by pokazać, że albo oni, albo nikt. Zdaniem Timmermansa to nie prawda, to rzeczywistość, którą kreuje Wilders. Jest jednak inna dużo prostsza możliwość. Jaka?

Scenariusz Warszawski

Timmermans wskazuje tu na scenariusz Warszawski, który sprawi, iż największym przegranym byłaby zwycięska partia. Jak to rozumieć? Jako rozpoczęcie nowych rozmów koalicyjnych pod przewodnictwem GroenLinks-PvdA, w których być może VVD, NSC porozumiałyby się tworząc koalicyjną większość. Timmermans wskazuje jednak, iż taka opcja jest jednak tylko możliwa, gdy wymienione wyżej partie będą tego chciały. Jeśli nie to niech zostaną w tej obecnej swojej szopce.

 

Druga droga

Jeśli Wilders nie da za wygraną i dalej będzie usiłował tworzyć koalicję, to wszystko to może zakończyć się nowymi wyborami na jesień. Wystarczy, iż parlament nie widząc innego wyjścia, podejmie taką decyzję. To zaś na pewno nie byłoby dobre dla Holandii. Kraj bowiem byłby rok do tyłu. Obecny, ustępujący gabinet nie może bowiem podejmować ważnych przyszłościowych decyzji dla ojczyzny.

 

Męska decyzja

Zdaniem więc TImmermansa, z którym rozmawiali dziennikarze AD., przewodniczący VVD i NSC powinni spojrzeć prawdzie w oczy i podjąć męską decyzję. Albo zgadzają się na pomysły Wildersa i skręcą w stronę Węgier i Polski pod rządami Prawa i Sprawiedliwości, albp też rozpoczną nowe rozmowy z GroenLinks-PvdA, by sprawić, że Holandia zostanie otwarta i tolerancyjna.

 

 

 

Źródło:  AD.nl