Terrorysta samobójca na dworcu w Amsterdamie Sloterdijk?

Pojawiające się w piątkowe, wczesne południe najnowsze informacje z Holandii nie wróżyły nic dobrego. Funkcjonariusze informowali, iż nieznany mężczyzna grozi bombą na dworcu kolejowym w Amsterdamie Sloterdijk.

Do całego zdarzenia doszło około godziny 12:30. Młody mężczyzna ubrany w szary dres i kurtkę tego samego koloru, który wsiadł do pociągu i ogłosił, iż zamierza wysadzić go w powietrze. Sytuacja ta natychmiast spowodowała alarm terrorystyczny na stacji. „Terrorysta” nie wziął jednak zakładników. Gdy na miejsce przybyła policja ewakuował ona nie tylko podróżnych i personel dworca, ale również zdenerwowanych pasażerów feralnego pociągu. Człowiek z bombą nie miał nic przeciw takiemu działaniu. Zdaniem świadków nie było z jego strony jakiejś nadmiernej agresji.

Akcja policji

Gdy zabezpieczono teren ewentualnej eksplozji, do akcji weszli policjanci. Według najnowszych informacji z Holandii, przekazanych przez świadków, którzy zamiast iść na kawę ze wszystkimi ewakuowanymi do pobliskiego Starbucks'a oglądali sytuację z pewnej odległości, do akcji wykorzystano antyterrorystów. Funkcjonariusze z długą bronią weszli do pociągu i po paru chwilach wyprowadzili z niego młodego człowieka.

21-latek ogłosił, iż ma bombę i chce wysadzić pociąg. Gdy jednak został aresztowany, okazało się, że w jego walizce nie ma materiałów niebezpiecznych.

Dlaczego?

Po zatrzymaniu praktycznie natychmiast okazało się, iż żadnej bomby nie było. Mężczyzna, którym okazał się 21-letni mieszkaniec Amsterdamu, trafił do celi. Śledczy muszą teraz ustalić, czy jego działanie było tylko głupim kawałem, czy człowiek ten faktycznie chciał spowodować paraliż na holenderskich torach. Jego akcja spowodowała bowiem wyłączenie całego węzła Sloterdijk, przez co powstały duże opóźnienia na liniach wokół stolicy Holandii. Ruch przez feralną stację wznowiono bowiem dopiero po 14.

 

Ogromny stres

Inne, mniej oficjalne informacje z Holandii przekazane przez świadków mówią, że wydarzenia na stacji w Sloterdijk były „drugim aktem” sprawy. 21-latek miał grozić bombą już na Dworcu Centralnym, gdzie wsiadł do pociągu, który zawiózł go na stację, gdzie czekali już funkcjonariusze.

 

Interesuje Cię więcej najnowszych informacji z Holandii? Odwiedź naszą stronę główna.