Terrorysta opiekuje się dziećmi w Holandii

nauczyciel pobity przed własnym domem

Dziennikarze RTL Nieuws dotarli do informacji, jakoby w holenderskich instytucjach młodzieżowych działał podejrzany o terroryzm Hardi N. Islamista, zdaniem dziennikarzy, miał pracować z wrażliwą młodzieżą między innymi w Hoogeveen i Doornenburg. Czy terrorysta chciał zwerbować nowych zamachowców samobójców spośród dzieci? 

Jak wskazują reporterzy, podejrzany miał pracować w Aveleijn w Glanerbrug, w Ambiq w Hoogeveen i w De Kroon Zorg w Doornenburg. Tam N. miał opiekować się latem 2018 roku dziećmi i młodzieżą, która posiada lekką niepełnosprawność umysłową lub pojawiają się u nich niegroźne zaburzenia psychiczne.

Terrorysta i młodzież

Jak to się stało, iż osoba podejrzana o terroryzm i będąca na celowniku służb bezpieczeństwa w Holandii, trafiła do placówki opiekuńczo wychowawczej. Muzułmanin miał wykorzystać do tego dane personalne swojego znajomego. Ten bowiem posiadał nie tylko niezbędny certyfikat dobrego zachowania VOG (odpowiednik polskiego zaświadczenia o niekaralności), a także dyplomy potwierdzające niezbędne umiejętności i wiedzę, by pracować z młodym pokoleniem. Działania przestępcy nie uszły uwadze funkcjonariuszy. Ci jednak poinformowali dyrektorów wymienionych wyżej placówek dopiero po miesiącu. Wtedy zaś podejrzany z wielu z nich został już zwolniony.

 

Dziwny wychowawca

Terrorysta na szczęście niezbyt długo pracował z młodzieżą. Wszystko z powodu jego ekstremizmu. Mężczyźnie było bowiem niezwykle trudno ukryć swoje skrajne poglądy. Każdy z pracowników instytucji zajmujących się młodzieżą może mieć swoje poglądy i wierzyć w Allacha, Chrystusa czy Latającego Potwora Spaghetti. Niemniej jednak, wszystkie te kwestie powinny zostać za drzwiami ośrodków. N. zaś próbował indoktrynować swoich podopiecznych. Gdy dyrekcja i inni pracownicy zrozumieli, że Hardi stara się nakłonić podopiecznych do Islamu i to w jego skrajnych odłamach, momentalnie zakończyli z nim współpracę. Ta trwała raptem 15 dni.

 

Indoktrynacja

Czemu islamski fundamentalista zatrudnił się pod fałszywą tożsamością w placówce dla młodzieży? Na pierwszy rzut oka wydawać, by się mogło, że osoby posiadające niepełną zdolność poznawczą będą idealnymi kandydatami na terrorystów. Taką młodzieżą jest bowiem bardzo łatwo manipulować i wpajać jej pewien skrajny system wartości dotyczący wiary. Z drugiej strony, jak zauważa personel placówek, człowiek ten nigdy nie był w nich sam. Możliwość więc wpajania im skrajnych praktyk, w tym i tych związanych z aktem poświęcania życia za wiarę, byłaby niemożliwa. I tak treści, jakie przedstawiał podopiecznym, wystarczyły do jego zwolnienia.

Dlaczego więc wybrał to miejsce? Prokuratura wskazuje, iż chodziło to tylko i wyłącznie o kwestie finansowe. Mężczyzna przed akcją chciał zgromadzić trochę gotówki, by nie zostawić swojej rodziny bez środków do życia.

 

Proces

N. jak i sześciu innych podejrzanych wpadł podczas planowania ataku na dużą skalę. Grupa chciała zaatakować podczas Parad Równości. Pierwsza merytoryczna rozprawa związana z planowaniem zamachu miała miejsce w środę. Na wyrok będzie trzeba poczekać jednak jeszcze kilka miesięcy. Wcześniej N. został skazany na półtora roku więzienia za chęć wyjazdu do Syrii, by przyłączyć się do ISIS. Wtedy to też zainteresował się nim wywiad. Więcej na ten temat na stronie RTL Nieuws.