Szkoła młodych terrorystów w Amsterdamie

Islamskie Liceum w Amsterdamie jest podejrzewane o indoktrynacje młodzieży, a kadra pedagogiczna o kontakt z organizacjami terrorystycznymi.


Różnorodność etniczna Holandii

Holandia to kraj bardzo różnorodny etnicznie i kulturowo. Objawia się to nie tylko w kulturze ludzi i np. ich kolorze skóry, ale również w szeregu instytucji prowadzonych przez mniejszości. Wśród nich można znaleźć sklepy, kawiarnie, domy kultury czy szkoły. Takie placówki prowadzone są przez np. Polaków, Marokańczyków, czy inne mniejszości etniczne. Niestety ostatnie dni pokazały, takie lokalizacje te mogą być miejscami indoktrynacji, a nawet prowadzenia działalności terrorystycznej. Wszystko z powodu islamskiego liceum w Amsterdamie.

Niepokojący list, walka słowem…

Ministerstwo sprawiedliwości, wraz ze służbami bezpieczeństwa AIVD i NCTV, wystosowały specjalną wiadomości do radnych i burmistrza Femke Halsema Amsterdamu o niebezpiecznych przesłankach związanych z religijnym radykalizmem, mających miejsce w islamskim liceum Cornelius Haga Lyceum.

Według służb, nauczyciele liceum część swojego programu edukacyjnego poświęcają na przedstawianie i gloryfikowanie uczniom "doktryny salafickiej”, z której nurtów wywodzi się między innymi wojujący dżihad i na podstawie, której działają takie organizacje jak np. ISIS. Działanie takiej jest uważane przez służby bezpieczeństwa za wysoce niebezpieczne. Ideologia ta trafia bowiem na jednolitą kulturowo, ściśle powiązaną z głoszonymi hasłami, grupę odbiorców. Ludzie w tak młodym wieku są zaś wyjątkowo podatni na manipulację i mogą dość prosto zostać poddani praniu mózgów, po którym stwierdzą, iż zbrojna walka z niewiernymi to jedyny słuszny kierunek.

… i czynem

Według NCTV, kadra pedagogiczna islamskiego liceum nie prowadziła jedynie wojny ideologicznej. Część dyrekcji szkoły i jej pracowników miała być powiązana z organizacjami terrorystycznymi już od 2000 roku. Chodzi tutaj w głównej mierze o tak zwany Emirat Kaukaski. Parapaństwo stworzone w 2007, przez prezydenta Czeczeńskiej Republiki Iczkerii i ogłoszone kalifatem, miało składać się z części Czeczeni, Osetii i Dagestanu. W rzeczywistości stało się jednak organizacją terrorystyczną, odpowiedzialną za krwawe zamachy w moskiewskim metrze, w 2010 roku.

 

Nauczyciele mieli nauczać młodych uczniów radykalnego, wojującego Islamu.

Reakcje miasta

Władza miasta postanowiły interweniować w sprawie islamskiego liceum. Burmistrz nakazał kontrolę i zapowiedział, że zarząd szkoły powinien natychmiast podać się do dymisji. W przeciwnym razie, rada miasta wycofa dotacje płynące do szkoły. Odrzuci również prośbę o przeniesienie placówki do większego i lepszego budynku. Ponadto organy samorządu rozpoczęły zakrojoną na szeroką skalę akcję informacyjną. Wszystkim uczniom i rodzicom wysyłane są informacje na temat terrorystycznych powiązań kadry i radykalnych, rasistowskich nauk szkoły. W ten sposób miasto chce ostrzec rodziców, by nie wysyłali do niej swoich dzieci, a także zachęcić chodzących już tam uczniów do zmiany placówki.

 

Personel placówki miał mieć ponoć powiązania z jedną z organizacji terrorystyczych.

Akcja i kontrakcja

8 marca szkołę odwiedziła wizytacja z ramienia ministerstwa oświaty. Kontrolerów nie wpuszczono jednak do środka. Nie mogli więc dokonać inspekcji. To tylko dodatkowo zaogniło sytuację i dało pole do snucia teorii spiskowych. Niemniej jednak holenderscy przedstawiciele kuratorium oświaty, w tym minister odpowiedzialny za szkolnictwo obiecują, że kontrole i tak się odbędą.

W tym samym czasie, na e-skrzynkę pocztową szkoły, zaczynają przychodzić dziesiątki maili z pogróżkami. Są one bezpośrednio przekazywane policji, która nie wyklucza wszczęcia dochodzenia w tej sprawie.

Ostra reakcja władz spotkała się również z kontrreakcją. Fundacja prowadząca szkołę domaga się spotkania z przedstawicielami ministerstwa edukacji. By wyjaśnić sprawę. Uważają bowiem, że nie ma wystarczających dowodów, by kierować takie oskarżenia. Ponadto muzułmanie rozważają podjęcie kroków prawnych. Chcą oni podać do sądu władze gminy i NCTV z powodu oszczerstw i godzenia w interes szkoły. Niemniej jednak, jeśli organy państwa i samorządu przeproszą to, może okazać się to niepotrzebne.

Sytuacja na tę chwilę jest bardzo rozwojowa. Wiele wskazuje, że tak ostra reakcja fundacji prowadzącej szkołę, przejawiająca się we wspomnianym już niewpuszczenie kontroli, spowoduje odcięcie dotacji państwowych dla tej placówki, co przełoży się na jej zamknięcie. Stroną, która zaś ucierpi na tym najbardziej będą… dzieci.