Strony rządu znów działają po luce w PHP. Czy wyciekły nasze dane?
Overheid.nl, strony sądów, RIVM i system ogłoszeń gmin znów działają. Część rządowych serwisów była wyłączona przez całą noc z powodu luki w języku programowania PHP. Najważniejsze pytanie brzmi: czy ktoś ukradł nasze dane?
Problem zaczął się w środę rano. Fundacja, która zarządza językiem PHP, ujawniła poważną lukę w zabezpieczeniach. PHP to jedna z najpopularniejszych technologii, na których działają strony internetowe, dlatego skutki od razu odczuły firmy i instytucje na całym świecie. Wiele witryn zostało wyłączonych na wszelki wypadek, żeby nikt nie zdążył wykorzystać luki do włamania.
Jeszcze w środę Holendrzy mieli kłopot z dostępem do ważnych serwisów urzędowych. W ciągu dnia przywrócono m.in. MijnOverheid i DigiD, czyli systemy, z których korzysta praktycznie każdy, kto mieszka i pracuje w Holandii.
Które strony wróciły dopiero w czwartek
Po tym, jak fundacja udostępniła aktualizację bezpieczeństwa, większość usług ruszyła ponownie w środę wieczorem i w nocy. Część rządowych serwisów pozostała jednak wyłączona przez całą noc – także z ostrożności. Wróciły one do działania dopiero w czwartek przed południem.
Chodzi m.in. o:
- Overheid.nl – centralny portal informacji rządowych,
- kilka stron holenderskiego sądownictwa (rechtspraak),
- RIVM, czyli Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego i Środowiska,
- Meld Misdaad Anoniem – serwis do anonimowego zgłaszania przestępstw,
- NotuBiz – system, przez który gminy, prowincje i zarządy wodne publikują oficjalne ogłoszenia.
Rzecznik NotuBiz przekazał, że po dokładnych testach wszystkie systemy znów działają normalnie.
Czy nasze dane wyciekły?
Na razie nic na to nie wskazuje. Rzecznik Autoriteit Persoonsgegevens, holenderskiego urzędu ochrony danych osobowych, poinformował, że w Holandii nie są znane przypadki, w których z powodu problemów z PHP dane rzeczywiście wyciekły lub zostały skradzione.
Organizacje mają przy tym prawny obowiązek zgłaszać regulatorowi każdy możliwy wyciek danych osobowych. Jeśli więc w kolejnych dniach wyjdzie na jaw, że ktoś jednak wykorzystał lukę, urząd powinien się o tym dowiedzieć.
Co to oznacza dla Polaków w Holandii
Dla wielu Polaków DigiD i MijnOverheid to codzienne narzędzia: przez nie składa się wnioski o toeslagen, sprawdza wiadomości z Belastingdienst, rozlicza podatek czy załatwia sprawy w gminie. Dobra wiadomość jest taka, że systemy działają, a urząd ochrony danych nie zna przypadków kradzieży danych.
Warto jednak zachować czujność. Głośne awarie to zwykle okazja dla oszustów, którzy rozsyłają fałszywe e-maile i SMS-y „w sprawie bezpieczeństwa konta DigiD”. Zasada jest prosta: nie klikaj w linki z takich wiadomości, a na DigiD i MijnOverheid loguj się wyłącznie, wpisując adres ręcznie lub przez oficjalną aplikację. Jeśli coś wygląda podejrzanie, lepiej sprawdzić to bezpośrednio na stronie urzędu.
Źródło: NOS