Spookrijder’em pędzącym autostradą A58 był spokojny staruszek

Spookrijder'em pędzącym autostradą A58 był spokojny staruszek

Mało brakowało, a miniony tydzień zakończyłby się tragedią na niderlandzkiej autostradzie. W niedzielny wieczór autostradą A58 w kierunku Bredy, a następnie A16 w kierunku na Hazeldonk jechał kierowca widmo. Auto pędziło pod prąd z prędkością 130 kilometrów na godzinę. Na szczęście nie doszło do wypadku.

rozliczenie podatku z Holandii

Eskorta

Jak relacjonuje tamtejsze zajście niderlandzka policja, na autostradę natychmiast zostały wysłane patrole. Niektóre radiowozy jechały na spotkanie z kierowcą, aby zatrzymać go na pasie awaryjnym. Inne jadąc dobrą stroną drogi, dogoniły go i asystowały na włączonych sygnałach świetlnych i dźwiękowych, by zwrócić uwagę użytkowników ruchu, na to, co się dzieje. Działania te choć niebezpieczne, jeden z radiowozów jadących z przeciwka dosłownie minął się z spookrijder’em na centymetry, zakończyły się powodzeniem.

 

Kierowca nie reagował

Tym, co wzbudziło największą trwogę w policjantach podczas tej akcji było to, iż kierowca nie reagował. Mężczyzna miał szansę zjechać, gdy zmieniał drogę z A58 na A16 nie zrobił jednak tego. Również, gdy na przeciwnym pasie autostrady zrównały się z nim policyjne radiowozy, nie dało to mu do myślenia. Prowadzący pojazd człowiek po prostu nie reagował, jechał tak jakby ich tam nie było. Pojawiły się więc przypuszczenia, iż być może stróże prawa mają do czynienia z samobójcą.

 

Koniec przejażdżki

By powstrzymać tę szaleńczą jazdę, drogówka zaparkowała kilka radiowozów na A16 w pobliżu Hazeldonk. Stworzono swoistą blokadę, w którą miał wpaść spookrijder. Udało się. Gdy kierowca zobaczył blokadę, zatrzymał się i został natychmiast wyciągnięty z auta.

 

Staruszek

Wtedy to okazało się, iż za kierownicą nie siedział domniemany samobójca czy osoba pod wpływem środków odurzających, a spokojny staruszek. Mężczyzna, gdy dowiedział się, co zrobił, natychmiast przyznał się, że popełnił błąd. Wiedział zresztą już o tym wcześniej, ale nie potrafił znaleźć zjazdu, by móc bezpiecznie opuścić autostradę.
Emeryt stracił prawo jazdy. CBR ma zaś zbadać stan kierowcy pod kątem tego, czy może on jeszcze zasiadać za kierownicą. Incydent ten to bowiem potężny argument dla wszystkich tych, którzy uważają, iż kierowcy po zakończeniu pewnego wieku powinni przechodzić testy i badania lekarskie wykazujące czy nadal mogą prowadzić samochody i motocykle.

Ta bowiem chwila nieuwagi i zagapienia się starszego pana mogła kosztować zdrowie i życie wielu ludzi.

Źródło: Ad.nl