Seks tylko dla Holendrów, czyli powrót z Polski do Holandii

seks dozwolony tylko dla Holendrów

Czy władze Królestwa Niderlandów mogą dzielić mieszkających tam ludzi na lepszych i gorszych? Okazuje się, że tak. Co ciekawe ta dyskryminacja na linii swój obcy dotyczy pożycia intymnego. Seks, po powrocie do Królestwa Niderlandów, według zapisów mogą bowiem uprawiać tylko osoby posiadające tamtejsze obywatelstwo lub znające język niderlandzki.

Powrót na Święta

Wielu naszych rodaków wróci z Królestwa Niderlandów na Święta Bożego Narodzenia i Nowy Rok do Polski. To już jest taka nasza narodowa tradycja, iż obojętnie jak daleko nie pracowalibyśmy od ojczyzny, wielu zrobi wszystko, by w te magiczne, ostatnie dni grudnia być znów razem w rodzinnym domu i łamać się opłatkiem. Tradycja ta trwa u nas już od setek lat. Kiedyś pusty talerz przy stole czekał na zabranych w brankach zesłańców syberyjskich czy poległych uczestników powstań, Później zaś na ofiary SS, Gestapo czy NKWD. W czasach PRL ’u było to miejsce dla internowanych. Teraz zaś puste nakrycie czeka na członka rodziny, który pracuje gdzieś za granicą, a który może w końcu wróci na święta do domu Ewentualnie skłóconych, czy klasycznych zbłąkanych wędrowców.

 

Holenderska kwarantanna

Wszystko, co dobre jednak się kończy. Po kilku lub kilkunastu dniach magii świąt, na pracowników migrujących czeka znów szara rzeczywistość. Bus, ewentualnie własne auto czy samolot i powrót do Królestwa Niderlandów. Po przekroczeniu zaś granicy powinna nas obowiązywać 10-dniowa samoizolacja. Powinna, ponieważ jak możemy przeczytać na stronach choćby polskiego MSZ, kwarantanna jest rekomendowana, a nie obowiązkowa. Ową rekomendację stosuje zresztą obecnie wiele firm pośrednictwa pracy. Wszystko po to, by mieć pewność, iż „nowa zmiana” jest zdrowa i gotowa do pracy.

Owa samoizolacja dotyczy wszystkich przyjezdnych z krajów, gdzie występuje zagrożenie epidemiologiczne. Wśród zapisów na rządowych stronach można znaleźć informacje o utrzymywaniu 1,5-metrowego dystansu między domownikami, zakazu przyjmowania gości, pracy zdalnej (jeśli możliwa) czy choćby robienia zakupów „za pośrednictwem” sąsiadów lub znajomych, tak by nie wychodzić z domu, chyba że mamy do dyspozycji balkon lub taras. Wszystko to wydaje się zrozumiałe. Wertując jednak wytyczne w języku Szekspira, natrafimy na dość ciekawy zapis...

Seks zabroniony

Oprócz wskazanych wyżej obostrzeń ustawodawca i RIVM wskazują, iż należy powstrzymać się od wszelkiego rodzaju bliskich kontaktów. Nie powinno się przytulać czy całować, ale również iść z kimś do łóżka. Z wpisów na witrynie rządowej wyraźnie wynika, iż podczas samoizolacji zakazuje się stosunków seksualnych.
Brzmi to może jak żart, ale bynajmniej żartem nie jest. Seks wymaga bowiem bliskości ewidentnie większej niż wspomniane tu już 1,5 metra. W efekcie narażamy się na ryzyko zakażenia. Najciekawsze jednak dopiero przed nami.

Holendrzy mogą

Podobne zapisy znajdują się również w wersji w języku niderlandzkim. Są one tożsame z tymi dla obcokrajowców. Różni je jednak pewien drobny szczegół. Nie ma w nich słowa o współżyciu. Wynika więc, iż dla osób czytających holenderską wersję, seks nie jest zakazany.
Jakie stąd wnioski?

Ci bardziej złośliwi wskazują, iż Holendrzy dzielą ludzi mieszkających w Niderlandach na lepszych i gorszych. Nie jest to jednak do końca trafne, ponieważ jak wspomnieliśmy na początku samoizolacja, nie jest obowiązkowa i nie trzeba się do niej stosować.

W takiej sytuacji może lepiej spojrzeć na to z innej strony. Jeśli już jesteśmy w Niderlandach i chcemy żyć w tym kraju, lepiej zapoznajmy się z językiem holenderskim. Dzięki temu bowiem okres pobytu z bliską osobą na kwarantannie może okazać się o wiele przyjemniejszy. Zresztą niderlandzki przyda się nam także w wielu innych sytuacjach.