Samuraj w Utrechcie

Samuraj w Utrechcie

Holandia to otwarty, wielokulturowy i wielonarodowy kraj. Można tam więc spotkać osoby z różnych krańców świata. Świadczy o tym choćby wyczyn tamtejszej policji, która w nocy z piątku na sobotę aresztowała tam „samuraja”.

W nocy z piątku na sobotę dyżurny komendy w Utrechcie otrzymał informacje o bójce na ulicy Steve Bikostraat, w dzielnicy Voordorp. Z racji tego, iż w zdarzeniu tym miało brać udział kilka osób, dyżurny nadzorujący całą akcję zdecydował się wysłać w rejon kilka radiowozów. Istniało bowiem ryzyko, iż na miejscu dojdzie do pojednania ponad podziałami i walczące ze sobą grupy wspólnie zaatakują policję, która przeszkodziła im wyrównać rachunki. Takie sytuacje nierzadko zdarzały się w przeszłości, oficer wolał więc zachować ostrożność.

Samotny wojownik

Gdy jednak policjanci przybyli na miejsce po zadymie nie było już śladu. Na Steve Bikostraat został zaś tylko jeden podejrzany mężczyzna, wojownik, najprawdopodobniej samuraj. Skąd wiadomo, iż był to rycerz z feudalnej Japonii? Ponieważ spacerował chodnikiem i wymachiwał trzymaną w rękach kataną. Oprócz niej podejrzany miał w ręku również długi nóż kuchenny. Fakt, z kataną mógłby poruszać się również ninja, za tą opcją przemawiałby brak zbroi na wojowniku. Niemniej jednak ninja, znani są ze swojej zwinności i skrytości. Ktoś taki zauważyłby więc radiowozy i zniknąłby. Ten zaś zorientował się, że jest otoczony przez policję dopiero gdy oficerowie krzyknęli do niego. Wcześniej kilka aut na sygnale umknęło jego uwadze.

Aplikacja do rozliczenia podatku z Holandii

Chwila niepewności

Gdy funkcjonariusze otoczyli „samuraja”, doszło do wyjątkowo napiętej sytuacji. Mężczyzna teraz już na pewno widział oficerów, ale nie opuścił broni. Funkcjonariusze nie byli więc pewni, czy wojownik nie zaatakuje, czy nie będzie trzeba otworzyć do niego ognia. Na szczęście okazało się, iż był to człek honorowy. Gdy tylko jeden z oficerów krzyknął do niego, by ten odłożył katanę, mężczyzna natychmiast wykonał polecenie i odrzucił miecz oraz nóż. Być może w końcu dotarło do niego, co się dzieje. Inspirowany zaś dziełami takimi jak Sztuka Wojny - Tzu Sun postanowił przeżyć dziś, by móc walczyć jutro.

 

Konsternacja

Policjanci po zatrzymaniu mężczyzny odetchnęli z ulgą. Nie nastąpiło najgorsze. Pojawiła się jednak mała konsternacja. Mieli mężczyznę z kataną. Nie było jednak żadnych ofiar, żadnych śladów krwi na nożu ani ostrzu miecza. W efekcie policja nie miała podstaw, by przypuszczać, iż człowiek zaatakował kogoś tą bronią. Nikt też nie zgłosił, by "samuraj" mu groził. Sprawa zakończyła się więc jedynie oskarżeniem o naruszenie prawa dotyczącego broni. Miecze w Niderlandach są bowiem dozwolone. Nie można jednak z nimi spacerować w miejscach publicznych. Przenoszenie zaś ich powinno odbywać się w specjalnych pokrowcach itd., by nie było do nich łatwego dostępu. Samuraj skończy więc najprawdopodobniej z grzywną.