Rząd wyciąga łapy po Twoje pieniądze koniec ulgi abolicyjnej

Nasz rząd chce położyć łapę na pieniądzach legalnie wypracowanych przez rodaków pracujących za granicą. Władze wpadły na pomysł zlikwidowania ulgi abolicyjnej, z której korzystają tysiące Polaków. Co to oznacza? Nic innego jak to, iż na części naszych dochodów swoje „łapy” położy polski fiskus.

Ukryty przepis

W rozpisce prac Rady Ministrów w piątek, 4 września pojawiła się niepokojąca informacja. Dotyczyła ona przygotowanego przez Ministerstwo Finansów projektu zmiany ustawy, do ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych, ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych, ustawy o zryczałtowanym podatku dochodowym od niektórych przychodów osiąganych przez osoby fizyczne oraz niektórych innych ustaw (nr projektu UD 126). Brzmi to może skomplikowanie, jest to jednak tylko nazewnictwo tego aktu prawnego. Najważniejsze w tym dokumencie jest mała, z pozoru nierzucająca się w oczy zapowiedź, iż nowelizacja „likwiduje ulgę, o której mowa w art. 27g ustawy PIT”, czyli tak zwaną ulgę abolicyjną. Jest to praktycznie jedyna wzmianka o tym pomyśle. W innych dokumentach ona nie występuje. Co ciekawe zapis ten pojawia się nie w skutkach, a w przyczynach i potrzebie wprowadzenia nowelizacji. Fani teorii spiskowych wskazują, iż jest to celowy zabieg, tak by trudniej było ten niepokojący zapis odnaleźć.

 

Ulga abolicyjna, a co to?

Przepis ten dotyczy osób mających miejsce zamieszkania poza terytorium naszego kraju i podlegających przepisom o nieograniczonym obowiązku podatkowym od całości dochodów, bez względu na miejsce uzyskania źródeł przychodów. Wszystko zgodnie z art. 27 ust. 9 albo 9a. By jednak nie zagłębiać się w poszczególne paragrafy, można stwierdzić, iż ulga abolicyjna miała za zadanie chronić podatnika przed podwójnym opodatkowaniem swoich dochodów. Przysłowiowy Kowalski miał dzięki temu uniknąć odciągania podatku za swoją pracę w Polsce i np. w Holandii czy Belgii. Dokument ten wprowadzono w 2008 roku.

Mówiąc nieco dokładniej dotyczy on polskich rezydentów podatkowych. Czyli osób fizycznych mających swoje stałe miejsce zamieszkania w Polsce i które mają w naszej ojczyźnie tak zwane „centrum interesów osobistych”, czyli np. dom, rodzinę lub przebywają na terenie naszego kraju dłużej niż 183 dni w roku podatkowym.

 

Jak jest teraz

Obecnie nasz rodak pracujący np. w Belgii lub Holandii, uzyskujący tylko w tym kraju dochód, tylko tam płacił podatek dochodowy. W ojczyźnie nie musiał w ten sposób rozliczać się z urzędem skarbowym. Jeśli ulga abolicyjna zniknie, oprócz oddania pieniędzy np. holenderskiemu Belastingdienst, będzie on musiał opłacić jeszcze określoną kwotę w jednym z polskich urzędów skarbowych. Mówiąc krótko, polski rząd wyciąga  rękę po pieniądze, które "Kowalski" zarobił poza granicami kraju.

 

Nowy projekt wycofania ulgi abolicyjnej

Wspominane już zapisy ustawy wskazują, iż wyższe podatki zapłacą między innymi wszyscy pracujący w Norwegii, Belgii, USA czy właśnie Holandii.

Rząd oczywiście chce, by nasi rodacy bogacili się na pracy poza granicami ojczyzny, w krajach, gdzie żyje się łatwiej i płaci niższe podatki. Che jednak też mieć z tego profity. Wyższy podatek zostanie obliczony wedle obowiązującej w Polsce stopy podatkowej i nałożony na naszego nieszczęsnego rodaka, który liczył, iż rząd da mu się dorobić za granicą.

 

Holenderskie problemy

Widać to będzie bardzo dobrze w przypadku osób pracujących właśnie w Królestwie Niderlandów. W krainie tulipanów istnieje wysoka kwota wolna od podatku. W efekcie Polacy jadący tam do pracy zwykle mają zerowy podatek dochodowy lub opłata wynosi od kilkunastu do kilkudziesięciu euro.

Ludzie ci dzięki uldze abolicyjnej nie musieli odprowadzać podatku dochodowego w Polsce, zapłacili go bowiem w Niderlandach. Pieniądze zostawały więc w ich kieszeni. Rząd stwierdził jednak, że trzeba z tym skończyć.

Polski rząd wyciąga rękę

Likwidacja ulgi abolicyjnej sprawi, iż cały dochód, jaki uzyskał Polak za granicą, zostanie przeliczony na nasze rodzime warunki, gdzie kwota wolna od podatku jest dużo niższa. Zarobki powyżej kwoty wolnej w naszej ojczyźnie zostaną opodatkowane. Gastarbeiter będzie więc musiał zapłacić ten „haracz należny państwu”. Jeśli zaś w Holandii zapłaci już część podatku dochodowego, to kwota ta zostanie odliczona od polskiego podatku i Polak zapłaci tylko różnicę.

 

Rząd po raz kolejny sięga więc do kieszeni osób, które w poszukiwaniu lepszego życia wyjeżdżają na zachód. Ministerstwo na chwilę obecną milczy w tej sprawie, zasłaniając się tym, iż jest to dopiero wstępny projekt. Wiążące zaś rozmowy będzie można prowadzić, dopiero gdy pojawi się projekt ustawy. Jednego możemy być jednak pewni. Władza nie dopuści byśmy zanadto się wzbogacili poza granicami naszego kraju, nie czerpiąc z tego profitów dla siebie.