Ropucha przegrywa z Formułą 1

Ropucha przegrywa z Formułą 1

Piątek 13 sierpnia był wyjątkowo ważnym dniem dla wszystkich holenderskich fanów Formuły 1. Rząd podjął bowiem decyzję o tym, czy kibice mogą wejść na tor podczas GP Holandii w Zandvoort. Gdyby tego było mało, zapadła również decyzja w sądzie dotyczącej ropuchy paskowej, która mogła sprawić, iż wyścig zostanie odwołany.

Zakaz imprez masowych

Niespełna miesiąc temu rząd z racji na rosnącą liczbę zakażeń COVID-19 zdecydował się zabronić organizacji wszelkich, wielodniowych imprez na terenie Królestwa Niderlandów do 1 września. Decyzja ta wzbudziła trwogę w sercach wszystkich miłośników Verstappena. Obawiano się bowiem, iż władze nie tyle odwołają wyścig, ale zabronią udziału w nim publiczności. Kibice przypuszczali, że rząd przedłuży te sankcje również na wrzesień i wyścig będzie musiał się odbyć bez kibiców.
Brak kibiców to zaś możliwość odwołania imprezy, tak jak to miało miejsce rok temu, gdy organizatorzy zdecydowali się na takie działanie, ponieważ z samych praw do transmisji nie zwróciłyby się poniesione koszty organizacji wydarzenia.

 

Jak mecz piłki nożnej

Piątek trzynastego nie okazał się jednak pechowy. W piątek władze przedstawiły jasną wykładnię w zakresie zawodów. GP Holandii, jest owszem imprezą kilkudniową, niemniej jednak widzowie nie zostają na miejscu na noc. Ponadto wszyscy, którzy kupili bilety na imprezę, mają jasno przydzielone miejsce na trybunach. To zaś, w połączeniu z obowiązkiem dysponowania paszportem koronowym lub negatywnym wynikiem testu, sprawia, iż na trybunach toru może zasiąść 66% całkowitej liczby widzów, tak samo jak na meczu piłki nożnej, czy w kinie.  Wszystko więc wskazuje, iż Holendrzy usłyszą ryk silników 5 września.

Ropuchy

Oprócz działań władz sen z powiek organizatorów spędzały również ropuchy. Gdy bowiem pojawił się pomysł zorganizowania zawodów, ogromny szum podnieśli ekolodzy. Przyrodnicy wskazywali, iż w okolicy toru żyją jaszczurki zwinki i ropuchy paskówki. Działania zaś organizatorów zagrażają tym gatunkom. Przygotowanie wyścigu wymagała bowiem pewnych inwestycji, polegających na budowie kilku dróg dojazdowych, ścieżek oraz trybun. W efekcie zarząd zawodów otrzymał zwolnienie z ustawy o ochronie przyrody wystawione przez prowincję. To zaś nie spodobało się ekologom, którzy stwierdzili, iż takie działania spowodują, że zniszczone zostaną miejsca odpoczynku i rozrodu chronionej ropuchy paskówki i jaszczurki zwinki. Obszar ten po zmianach byłby nieodpowiedni dla tych zwierząt do życia przez sześć lat. Wnieśli więc sprawę do sądu, by wstrzymać decyzję dotyczącą inwestycji. Holenderski wymiar sprawiedliwości jednak stanął po stronie fanów motosportu i odrzucił roszczenia ekologów.
W efekcie już nic nie stoi na przeszkodzie organizacji imprezy. 5 września, po 36 latach od ostatniego wyścigu, silniki bolidów F1 znów zaryczą w Niderlandach.