Rodziny zastępcze: Miłość i dobroć przegrywają z pustym portfelem

Rodziny zastępcze: Miłość i dobroć przegrywają z pustym portfelem

Rodzina to coś, co wszyscy powinni mieć. Niestety nie wszystkim jest to dane. W najgorszej sytuacji pod tym względem są sieroty. Dzieci bez rodziców nie potrafią się prawidłowo rozwijać. Najlepszy nawet dom dziecka nie da im bowiem tyle ciepła i miłości co najbliżsi. Dlatego też tak ważne jest, by dziecko trafiało, jeśli nie do rodziny adopcyjnej, to przynajmniej do rodziny zastępczej. Z tymi drugimi jest jednak wyjątkowo ciężko w Holandii. Czemu? Miłość i chęć niesienia pomocy przegrają z coraz większymi pustkami w portfelach.

Rodziny zastępcze

W Holandii znalezienie rodziny zastępczej nigdy nie należało do zadań łatwych. W ostatnich latach zadanie to stało się zaś jeszcze trudniejsze, by nie powiedzieć wręcz niemożliwe. Czemu? Odpowiedź jest prosta. Bycie rodziną zastępczą to nie tyle praca, a powołanie. By je spełniać, niezbędne są środki finansowe, z nimi zaś ostatnio jest coraz gorzej. Jak wskazują organizacje zrzeszające rodziny zastępcze, wszystkiemu winna jest niepewna sytuacja gospodarcza.

 

Życie i dzieci

Tworzy się układ naczyń połączonych. Rosnące koszty życia wymagają większych nakładów. Większe nakłady to zaś często nadgodziny, czy drugie etaty. Sprawia to, iż rodzice mają mniej czasu dla swoich pociech, są coraz bardziej zmęczeni i przeciążeni obowiązkami. Trudno więc wziąć im pod dach kolejnych malców i co ważne zapewnić im odpowiednią opiekę.

 

550 rodzin

Obecnie w rejonie Brabancji Zachodniej jest 550 rodzin zastępczych. Z jednej strony to dużo, z drugiej nadal za mało. Obecnie bowiem tylko kilka z nich ma możliwość przyjąć dziecko. W Holandii bowiem większość rodzin decyduję się na opiekę tylko nad jednym podopiecznym, chociaż czasem zdarzają się chlubne wyjątki, o nie jednak również obecnie coraz ciężej.
Warto również pamiętać, iż rodzina i dziecko muszą do siebie pasować. Nie oznacza to więc, iż dziecko z automatu trafia do wolnej rodziny. Roczne dziecko nie może trafić do rodziny, która godziła się na nastolatków itd. Oprócz tego trzeba dograć kwestie dotyczące religii, sposobu żywienia czy języka. „Musisz także radzić sobie z takimi rzeczami jak alergie, pochodzenie kulturowe, religia. Dla polskiego dziecka wolisz polską rodzinę. To bardzo ważne dla rodziców. Ale to trudno takie znaleźć”, mówi Mieke Jorissen z organizacji opieki zastępczej Vigere, dziennikarzom AD.

 

Czas

Nie tylko środki finansowe stają na przeszkodzie nowym rodzinom zastępczym. Aby nią zostać, trzeba przejść szereg szkoleń i wywiadów, rozmów z psychologami i socjologami. A przede wszystkim trzeba tego chcieć i mieć podejście do dzieci, które jak wspomnieliśmy wyżej, trzeba taktować jak swoje, a nie jak pracę. Człowiek taki musi więc być nie tylko wujkiem, ciociom, ale też przyjacielem i psychologiem, a najlepiej pochodzić ze „świata”, z którego jest dziecko.

W 2021 roku wszystkie te warunki spełniło 2297 rodzin. To mniej niż w 2020, kiedy było ich 2600. Najbardziej brakuje rodzin władających kilkoma językami. Między innymi Polaków, by te mogły przyjmować dzieci swoich pobratymców.
Organizacje zrzeszające jednak tego typu podmioty nie mają złudzeń. Do momentu, w którym sytuacja finansowa w kraju się nie uspokoi, wzrost zainteresowana ludzi tą formą pomocy nie będzie możliwy.

 

Źródło:  Ad.nl