Wieś w Zelandii od tygodni bez poczty. Trzech doręczycieli zrezygnowało naraz
W zelandzkiej wsi Rilland część mieszkańców od trzech tygodni nie dostała ani jednego listu, a inni znajdują w skrzynkach cudzą korespondencję. Wszyscy trzej stali doręczyciele we wsi zrezygnowali w tym samym czasie. Tło problemu to zmiany, które PostNL wprowadził latem.
O sytuacji w Rilland poinformowały we wtorek 20 października NOS i Omroep Zeeland. Mieszkańcy skarżą się na doręczanie poczty od tygodni. Wielu poszkodowanych to osoby starsze.
Skutki bywają bardzo konkretne. Jedna z mieszkanek musiała pojechać aż do Bergen op Zoom, żeby zapłacić za naprawę samochodu, bo faktura do niej nie dotarła. Kolejna mieszkanka nie dostaje programu telewizyjnego ani czasopisma „Libelle”. „Przecież za to wszystko się płaci” – mówi.
Listy dwa dni zamiast jednego, mniej punktów pocztowych
Od lipca 2026 roku PostNL doręcza listy w ciągu dwóch dni roboczych, a nie – jak wcześniej – następnego dnia roboczego. Przy okazji wiele mniejszych punktów, z których doręczyciele odbierają przesyłki, połączono lub zamknięto. Dotyczyło to także lokalnego punktu w Rilland.
Zmiana mocno odbiła się na pracy doręczycieli. Zamiast odbierać pocztę na miejscu, trzech listonoszy obsługujących wieś musiało jeździć po nią do punktu w Krabbendijke. Oznaczało to około 20 minut dodatkowej jazdy rowerem na każdą zmianę – z ciężkim ładunkiem poczty i na zwykłym rowerze.
Bez prawa do roweru elektrycznego
Jak ustaliła Omroep Zeeland, doręczyciele nie mieli prawa do roweru elektrycznego, bo trasy uznano za zbyt krótkie. Ostatecznie cała trójka przestała pracować w Rilland w tym samym momencie.
Rzecznik PostNL nie chciał komentować osobistej sytuacji trzech doręczycieli. Zaznaczył natomiast, że dodatkowy czas dojazdu w trakcie trasy, na przykład po kolejne worki z pocztą, jest traktowany jako czas pracy i jest opłacany.
Dla osób, które pracują lub myślą o pracy jako doręczyciel PostNL, to ważna informacja: czas spędzony na dojazdach do punktu odbioru w ramach trasy powinien być wliczony do godzin pracy. Warto to sprawdzać na swoich rozliczeniach.
PostNL: „Tak nie powinno być”
Firma przyznaje, że otrzymała skargi z Rilland i określa sytuację jako „nie taką, jaka powinna być”. PostNL zapowiada dodatkowe kontrole i informuje, że do wsi skierowano innego doręczyciela. Spółka zapewnia, że będzie pilnować, by poczta znów docierała normalnie i na czas.
Problemy w Rilland nie są jedynym zmartwieniem PostNL. Jak informuje NOS, firma po raz kolejny zabiega o dodatkowe pieniądze na doręczanie poczty w Holandii.
Źródło: NOS