Rada Stanu zgadza się na zwiększenie wydobycia gazu w Groningen

Firmy gazowe podniosą opłaty wbrew rządowemu porozumieniu

Protesty z pochodniami i konfrontacyjne podejście władz lokalnych nic nie dały. Holenderska Rada Stanu dała zielone światło dotyczące zwiększonego wydobycia gazu na północy kraju. Czyżby mieszkańcy regionu Groningen znów musieli przyzwyczajać się do mocniejszych i częstszych wstrząsów, wszystko w imię racji stanu?

Rada Stanu zatwierdziła plan wydobywczy na mocy którego Nederlandse Aardolie Maatschappij (NAM), ma zwiększyć eksploatację jedenastu pól gazowych w Drenthe, Friesland i Groningen. Decyzja ta zapadła pomimo jednogłośnego sprzeciwu tamtejszych samorządowców i akcji protestacyjnych organizowanych przez lokalną ludność.

 

Spojrzenie wstecz

Co ciekawe owe zwiększenie wydobycia to nie tylko efekt obecnej sytuacji na rynku błękitnego paliwa. Cała sprawa miała swój początek w 2020 roku, kiedy to ministrem spraw gospodarczych i polityki klimatycznej był Eric Wiebes. Już dwa lata temu powstał pomysł zwiększenia wydobycia tak, by Niderlandy stały się bardziej samowystarczalne. Wtedy jednak projekt upadł. Nie stało się to ze złej woli polityków, a z przyczyn formalnych. Rada Stanu stwierdziła, że plan przedstawiony przez ministra był niewystarczająco uzasadniony. W efekcie, w grudniu 2020, roku minister otrzymał polecenie uzupełnienia braków formalnych.

Aplikacja do rozliczenia podatku z Holandii

Idealny termin

Braki te zostały uzupełnione i plan został ponownie rozpatrzony dopiero w środę 25 stycznia. Czy data rozpatrzenia tego wniosku jest przypadkowa i wynika tylko i wyłącznie z terminarza i momentu, w którym dostarczono dokumenty, a może kryje się za nią coś jeszcze? Trudno jednoznacznie stwierdzić. Niezależnie jednak od tego, trzeba przyznać, iż decyzja zapadła w wyjątkowo ważnym momencie. Cała Europa obawia się bowiem konfliktu na linii Rosja – Ukraina, który może zaowocować odcięciem Unii Europejskiej, wspierającej Ukraińców, od dostaw gazu. Do tego trzeba również dodać sytuację na rynku błękitnego paliwa, na którym nawet bez rosyjskiego „zakręcenia kurków”, jego cena osiąga rekordowe wartości.
W takiej sytuacji pozwolenie na zwiększenie wydobycia dla NAM to nie tylko możliwość odsprzedania gazu sąsiadom, co podreperuje budżet Niderlandów, ale przede wszystkim zwiększenie bezpieczeństwa energetycznego własnych obywateli. W Niderlandach bowiem gaz odpowiada w większości za produkcję energii elektrycznej.

Rząd nie przejmuje się sprzeciwem?

Decyzja rady stanu rozsierdziła grupę Stop Gaswinning Marsdijk NU, zrzeszającą samorządowców i mieszkańców regionów pól gazowych. Chociaż minister wskazuje, iż zaostrzy przepisy dotyczące wydobycia i zwiększy monitorowanie gruntów pól gazowych, by zminimalizować trzęsienia ziemi, miejscowa społeczność jest wściekła. Ludzie ci przestają ufać władzy, wskazując, iż jeszcze kilka lat temu ta obiecywała stopniowe wygaszanie wydobycia, a nie jego zwiększenie.
Wątpliwe jednak, by sprzeciw relatywnie małej grupy mieszkańców kraju spowodował zmianę polityki w tak niepewnych czasach.

 

Źródło: Nu.nl