Protesty Museumplein w obronie molestowanych kobiet

Odurzył ją gazem rozweselającym i wykorzystał

W sobotę znów miały miejsce protesty na Museumplein w Amsterdamie. Tym razem jednak swój sprzeciw nie wyszli wykrzyczeć przedstawiciele antyszczepionkowców czy przeciwnicy strategii epidemiologicznej władz. Kilkaset osób stanęło, by zamanifestować sprzeciw wobec molestowaniu seksualnemu, o którym obecnie jest bardzo głośno po skandalu w The Voice of Holland.

rozliczenie podatku z Holandii

Jak wskazała dziennikarzom Ad organizatorka demonstracji pod tytułem „No blame, but change” wzywała ona ofiary nadużyć seksualnych oraz wszystkich tych, którzy nie godzą się na takie wykorzystywanie pracowników, podwładnych, personelu, aby przybyli na manifestację w stolicy Holandii. Na apel odpowiedziało około 1000 osób.

Jasne przesłanie

Przesłanie tego protestu było jasne. Fundacja Stichting Wij zijn M, która stoi za sobotnią akcją, chce zwrócić uwagę, że zachowania o charakterze transgresyjnym występują w sposób ciągły, ale wielu nie zdaje sobie z tego sprawy. Według organizacji ta ignorancja musi zostać przełamana. Ludzie muszą zrozumieć, iż wykorzystywanie i molestowanie seksualne w pracy to nie tylko pojedyncze incydenty. Ofiary często cierpią latami upokarzane przez swoich oprawców. To wreszcie musi się skończyć. Afera związana zaś z nadużyciami i przemocą seksualną w The Voice of Holland, dzięki właśnie ogromnemu medialnemu zainteresowaniu, może wreszcie zrzucić tę zasłonę milczenia. Dlatego też ludzie przychodzili na Museumplein z transparentami, na których widniały hasła „Nie odwracaj wzroku, zrób coś”. Chcieli, by społeczeństwo zrobiono właśnie to "coś". By po tym jak zniknie szum medialny związany z aferą, sytuacja nie wróciła do tego co było wcześniej. Aby w ludziach coś drgnęło. By skończyło się dawanie milczącego przyzwolenia na tego typu działania.

Kobiety zabierają głos

Demonstracja początkowo miała mieć miejsce na Dam. Z racji jednak spodziewanej dużej liczby uczestników zdecydowano się przenieść ją na Museumplein. Do zgromadzonych na placu kobiet, mężczyzn, a często nawet całych rodzin, przemówiły między innymi: aktorka Fatma Genç, prawnik kryminalny Richard Korver, członek parlamentu PvdA Attje Kuiken, wiceprzewodnicząca FNV Kitty Jong i dyrektor Amnesty International Dagmar Oudshoorn.

 

„Jeśli nie mówisz - chronisz oprawców, jeśli mówisz - chronisz siebie” słychać było z mównicy. Uczestniczki protestu jasno sprzeciwiały się nie tylko samej przemocy, ale i temu co społeczeństwo robi z ofiarami. Wielu bowiem uważa, że to wszystko wina ofiar, bo to one wyzywająco się ubierały, bo to one rzekomo prowokowały, czy jasno nie powiedziały nie.

Władze miasta

Władze miasta nie tylko pozwoliły na demonstracje. Burmistrz Femke Halsema, nie brała udziału w proteście ze względu na swoją rolę. W wywiadzie dla AT5 powiedziała jednak, iż chciała tam być, dodając: "Muszę wykazać się powściągliwością w uczestniczeniu w demonstracjach, zwłaszcza w kwestiach politycznych. Tylko ja nie postrzegam tego jako tematu politycznego, chodzi o łamanie praw kobiet”.

Źródło: Ad.nl