Prokuratura domaga się więzienia dla polskiego gwałciciela

Prokuratura domaga się trzech lat pozbawienia wolności dla Polaka, który zgwałcił dziewczynę w domu w Lelystad. Oskarżyciel uważa, iż nasz 36-letni rodak musiał dodać do jej napoju narkotyków.

 

Jedno wydarzenie dwie różne historie

Podczas piątkowej rozprawy sądowej prokurator zapytał się 36-letniego Polaka, czy ten popełnił straszny błąd, będąc pod wpływem alkoholu i narkotyków. Pytanie to odnosi się do wydarzeń z 7 kwietnia w Lelystad. Jak to często bywa na imprezach z udziałem Polaków, alkohol lał się strumieniami. Podczas domówki w budynku oprócz Polaka, przyjaciela gospodarzy, mieszkało kilku Hiszpanów. Wszyscy dobrze się bawili i dość dużo pili. W pewnym momencie oskarżony pod koniec imprezy postanowił odpalić sziszę, by zapalić na zewnątrz. Działanie to jednak go przerosło. Był bowiem zbyt pijany. W tej sytuacji postanowił zakończyć swój udział w imprezie.

 

On

Gospodarze jednak przezornie nie pozwolili mężczyźnie jechać samochodem do domu. Przygotowano dla niego nocleg na parterze, w sypialni. Gdy wszedł po ciemku do pomieszczenia położył się na łóżku. Był tak zmęczony i wypity, że nie zauważył, iż obok niego leży dziewczyna solenizanta, organizatora całej imprezy. Nie był w stanie jednak dokładnie zweryfikować tej informacji. Zasnął.

Po jakimś czasie 36-letk obudził się w środku nocy. Gdy kładł się spać położył się w spodniach. Teraz były one rozpięte, a na jego kroczu siedziała naga kobieta. Która uprawiała z nim sex. Po stosunku dziewczyna wyszła z pokoju, a mężczyzna pozostał dalej w łóżku i zasnął. Całe zdarzenie było więc dla niego tylko przyjemnym snem. Takiej wersji wydarzeń przez cały proces trzymał się mężczyzna.

 

Ona…

Wersja kobiety, Hiszpanki mieszkającej w domku, jest zupełnie inna, chociaż również zaczyna się od snu. Kobieta miała się obudzić podczas gwałtu. Gdy zapytała mężczyznę, co się dzieje, ten starał się jej wmówić, że to tylko sen. Wkrótce doszło do niej, że to nie mara a rzeczywistość. Dziewczyna spanikowała i uciekła z łóżka, biegnąc do śpiących piętro wyżej przyjaciół. Ludzie otoczyli ją opieką i natychmiast wezwali policję.

 

Dowody

Funkcjonariusze zjawili się na miejscu kilka minut po wezwaniu. Zabezpieczono materiał DNA. Ponadto na bieliźnie mężczyzny znaleziono krew należącą do Hiszpanki. Dodatkowo śledztwo wykazało, iż w krwi kobiety znajdowała się ketamina, która często jest składnikiem tak zwanej „pigułki gwałtu”. Nie ma jednak dowodów świadczących o tym, iż to Polak podał ten specyfik kobiecie. Niemniej jednak krew na bieliźnie, zeznania kobiety oraz narkotyk są zdaniem prokuratury wystarczającymi dowodami, by obciążyć winą Polaka. Zupełnie innego zdania jest obrona, wnosząca o uniewinnienie. Jednym z dowodów tej niewinności ma być to, że tylko Hiszpanie będący w domku słyszeli rzekomo krzyki i odgłosy ucieczki swojej koleżanki, nikt inny.

Prokuratura domaga się dla Polaka 3 lat pozbawienia wolności. Mężczyzna przesiedział już w areszcie tymczasowym 5 miesięcy. To zaś z oskarżeniem o gwałt sprawiło, że stracił nie tylko pracę, ale i rodzinę. Uważa się, że jest to wystarczająca kara za  niewinność. Wyrok 27 września.