Prokuratura chce 14 lat więzienia dla Polaka

Polak – sędzia we własnej sprawie pójdzie siedzieć

W ubiegłym tygodniu ruszyła ponownie sprawa 54-latka z Polski, oskarżonego o zabójstwo.


Prokuratura w miniony wtorek zażądała dla Polaka bezwzględniej kary 14 lat pozbawienia wolności. Wszystko z powodu podejrzenia o zabójstwo, którego miał się dopuścić na 54-letnim mieszkańcu dzielnicy Zuidoost w Amsterdamie.

Zabójstwo Holendra

Przypomnijmy, 6 października 2016 roku, amsterdamskie służby ratunkowe otrzymały informacje o pożarze, który miał miejsce w domu przy ulicy Barbusselaan. Po ugaszeniu płomieni, strażacy znaleźli w mieszkaniu zwęglone szczątki 54-latka. Sekcja zwłok wykazała, że mężczyzna nie żył już przed tym, jak w jego mieszkaniu rozgorzał pożar. Został zabity.

Z relacji świadków wynikało, że zamordowany spotykał się z kilkoma Polakami przy punkcie dystrybucji posiłków Armii Zbawienia. Mężczyzna miał również chodzić na dworzec centralny i tam wyszukiwać obcokrajowców, by za opłatą wynajmować im łóżka w swoim mieszkaniu.

W dniu zabójstwa jeden ze światków zeznał, że gdy wychodził rano do pracy, widział pośpiesznie wychodzącego z mieszkania ofiary Polaka. Pomimo tego, że na dworze było dość zimno, obcokrajowiec nie był zbyt ciepło ubrany.

Policja długo poszukiwała innych światków zdarzenia i badała dowody. W końcu ustalono, że winnym jest mieszkający wtedy z zamordowanym Polak, ten sam którego widział świadek. Mężczyznę udało się jednak aresztować dopiero rok później, w grudniu 2017.

Ruszył ponowny proces Polaka oskarżonego o zabójstwo i spowodowanie pożaru dla ukrycia śladów.

Proces

Pierwszy proces Polaka, oskarżonego o zabójstwo 54-latka, ruszył w czerwcu 2018 roku. Wtedy to sąd skazał mężczyznę na 13 lat pozbawienia wolności. Ten wyrok jednak nie podobał się zarówno oskarżycielom, rodzinie ofiary, jak i obrońcom Polaka. Obie strony wniosły apelację.

Kolejne rozpoznanie sprawy przez drugą instancję holenderskiego wymiaru sprawiedliwości, miało miejsce w ubiegłym tygodniu. W nowym procesie prokurator domaga się kary w wysokości 14 lat pozbawienia wolności, obrońcy zaś chcą, by wyrok był możliwie jak najniższy.

Więzienie

Warto zauważyć, że oskarżony Polak od momentu zatrzymania pod koniec 2017 roku, przebywa w areszcie. Oznacza to, że spędził w nim już ponad rok. W przypadku, gdy sąd, co jest bardzo mało prawdopodobne, stwierdzi, iż mężczyzna jest nie winny, oskarżony będzie mógł domagać się dużego odszkodowania. W przeciwnym razie okres pobytu w areszcie zostanie włączony w poczet kary. Automatycznie więc odsiadka zostanie skrócona o co najmniej rok.