Poważne problemy zawodnika reprezentacji Holandii

UEFA ukarała AZ Alkmaar po meczu z Legią Warszawa

Quincy P., były zawodnik reprezetnacji Holandii w piłce nożnej, ma coraz większe problemy. Mężczyzna zaprzecza w sprawie incydentu z nożem, jakiego miał się dopuścić. Piłkarz mówi, że to nie jego wina, nawet gdy prokuratura skonfrontowała go z jego własnymi nagraniami rozmów, w których przyznawał się do ataku.

P. w nagranych rozmowach, jakie podsłuchała policja, miał powiedzieć: „Chciałem zrobić mu to w szyję (dźgnąć swojego kuzyna)”. Zawodnik został skonfrontowany z materiałem z nagrań. Piłkarz jednak mimo tak silnych dowodów nadal zaprzecza, iż dopuścił się ataku i odmawia składania zeznań, powołując się na prawo do milczenia.

Podsłuchane rozmowy zostały zaprezentowane oskarżonemu w piątek na sali sądowej w Amsterdamie. To właśnie tam toczy się proces zawodnika Spartaka Moskwa, podejrzanego o zadźganie kuzyna w lipcu 2020 roku. Do ataku na krewnego miało dojść podczas imprezy zorganizowanej przez brata piłkarza, a odbywającej się w Abcoude.

 

Motyw

Jak wskazują świadkowie, atak z nożem miała poprzedzić długa kłótnia. Czego ona dotyczyła? Ofiara była podejrzana o kradzież biżuterii należącej do ciotki piłkarza. Zawodnik powiedział zaś swojemu ojcu, że „Ktokolwiek ją okradł, zabiję”.

 

Obciążające dowody

Jak prokuratura weszła w posiadanie tak obciążających dowodów, jak nagrania rozmów, w których piłkarz praktycznie przyznaje się do ataku? Wszystko z racji tego, iż gracz Spartaka nie jest „święty”. Podsłuch był założony z racji innego postępowania. Śledczy zbierali dowody na ewentualny udział pięćdziesięciokrotnego reprezentanta Holandii w handlu narkotykami. Gdy prowadzący tę sprawę agenci usłyszeli słowa związane z atakiem na kuzyna, natychmiast przekazali te materiały prokuraturze.

Ofiara przeżyła

Ofiara ataku, którego rzekomo miał dopuścić się piłkarz, przeżyła. Do tego, iż mężczyzna żyje, odniósł się w rozmowie oskarżony, stwierdzając, iż ofiara miała szczęście i że otrzymała to, na co zasłużyła.

 

Holender uniknie kary

Sąd musi teraz odpowiedzieć na dwa ważne pytania. Pierwsze to, czy zawodnik jest winny i czy dowody w formie nagrań faktycznie mogą przeważyć o jego winie? Po drugie, jak kwalifikować to, co się stało. Czy było to usiłowanie zabójstwa, usiłowanie morderstwa, czy napaść kwalifikowana?

Obojętnie jednak jaki wyrok, by w tej sprawie nie zapadł, wiele wskazuje na to, iż piłkarz już niedługo zostanie obywatelem Federacji Rosyjskiej. Dzięki temu będzie mógł spokojnie żyć w kraju, z którym Holandia nie ma podpisanej umowy ekstradycyjnej. W efekcie nawet mimo wyroku skazującego w Holandii, w praktyce zawodnikowi Spartana nic nie będzie grozić.

 

Źródło:  Nu.nl