Potężna ekplozja w bloku w Rotterdamie

Poszukiwania Polaka w kanale

W piątkowy poranek wybuch gazu zniszczył całą fasadę jednego z mieszkań przy ulicy Vignola w dzielnicy Het Lage Land w Rotterdamie. W wyniku eksplozji poważnie ranny został 56-letni rezydent, mieszkaniec lokalu. Ewakuowano lokatorów bloku. Wiele wskazuje, że była to próba samobójcza.

Próba samobójcza?

Zdaniem lokalnej społeczności lokator z najwyższego piętra chciał stracić w tym wybuchu życie. Jak mówią mężczyzna ten od dłuższego czasu zmagał się z dolegliwościami na tle psychicznym. Nieoficjalnie sąsiedzi wskazują, iż musiał on odkręcić gaz i przeciąć rurę, wąż doprowadzający go do kuchenki. Następnie, gdy stężenie gazu w szczelnie zamkniętym mieszkaniu było już wysokie, wywołał on iskrę, która zainicjowała wybuch. Policja nie potwierdza tych rewelacji sąsiadów. Śledczy wskazują jednak, iż z racji na siłę eksplozji, która zniszczyła całą ścianę balkonową i obrażenia, jakich doznała ofiara, scenariusz ten faktycznie jest prawdopodobny.

 

Żywy trup

Gdy w kompleksie mieszkań socjalnych do wynajęcia, doszło o godzinie 8 rano do eksplozji, mieszkańcy postanowili jak najszybciej się ewakuować. Niektórzy lokatorzy na najniższych piętrach wyskakiwali nawet z balkonów. Ci, którzy wybrali jednak klasyczną drogę ewakuacji, zobaczyli „żywego trupa”. Świadkowie wspominają, iż na klatce spotkali mężczyznę, 56-lata który miał całkowicie spaloną twarz. Mężczyzna ten miał na sobie czarną koszulkę i sportowe spodnie, a właściwie to strzępki tych nadpalonych eksplozją ubrań. Pomimo tego stanu wyszedł jednak ze swojego domu. Najprawdopodobniej, to iż był przytomny i ewakuował się z budynku, to tylko i wyłącznie zasługa ogromnego wyrzutu adrenaliny w jego organizmie.

 

Ewakuacja

Mężczyznę natychmiast zabrało do szpitala pogotowie. Lekarze nie informują o jego stanie zdrowia. Strażacy rozpoczęli zaś zabezpieczenie budynku i akcję gaśniczą.

Na skutek eksplozji ucierpiała nie tylko fasada, ale i wszystkie inne okna w mieszkaniu. Szkło i elementy okiennych framug można było znaleźć w promieniu kilkudziesięciu metrów od budynku. Strażacy, początkowo nie wiedząc co było przyczyną wybuchu, ewakuowali również mieszkańców 4 pobliskich budynków. Ten przymusowy piknik na pobliskim skwerze trwał kilka godzin. Wielu ewakuowanych było w szlafrokach lub boso. Ludźmi zaopiekowali się jednak mieszkańcy okolicznych domów. Bardzo szybko koczującym przyniesiono ciepłe napoje, ciasta i kanapki.

 

Na chwilę obecną praktycznie wszyscy mieszkańcy wrócili już do mieszkań. Jedynie potencjalny samobójca przebywa w szpitalu. Do mieszkania nie mogą też wrócić lokatorzy mieszkający bezpośrednio pod lokalem, w którym doszło do wybuchu. Wszystko dlatego, iż na skutek akcji gaśniczej zostało ono zalane i doszło tam do ogromnych szkód, przed powrotem potrzebny jest więc gruntowny remont.