Polowanie na serwala w Amsterdamie

Polowanie na serwala w Amsterdamie

Cętkowany, koci drapieżnik z Afryki uciekł z domu niedaleko IJburglaan. Rozpoczęły się więc poszukiwania zwierzęcia, a w mieszkańcach Amsterdamu pojawił się lekki niepokój. Na szczęście poszukiwanym nie był gepard, który uciekł z czyjegoś prywatnego ogrodu zoo, a serwal.

rozliczenie podatku z Holandii

Funkcjonariusze policji szukali zaginionego serwala od wtorkowego poranka. Petoenia, bo tak zwała się samiczka, która uciekła swoim właścicielom, była trzymana, jako zwykłe zwierzę domowe. Jak wskazują sąsiedzi, rodzina ma kilka takich drapieżników na dużym wybiegu, na podwórku. To właśnie najprawdopodobniej z niego uciekł cętkowany drapieżnik po tym, jak któryś z właścicieli nie domknął drzwi. Poddenerwowani hodowcy, gdy zorientowali się, że jednego z kotów brakuje, natychmiast powiadomili policję.

 

Zamieszanie

Informacja o zaginięciu drapieżnika dość szybko rozniosła się po okolicy i przybierając wymiar plotki, doprowadziła do pewnego zamieszania. Ludzie zaczęli się bowiem bać o swoje zdrowie i życie. Z ust do ust kotowaty po prostu rósł. Nie ma się zresztą czemu dziwić. Z racji na charakterystyczne futro serwale często są mylone z młodym lampartem lub gepardem. Czemu z młodym? Bo dorosły okaz serwala osiąga około 80 centymetrów i wazy 12 kilogramów. Jest więc mniejszy i lżejszy od naszego rodzimego rysia, nie mówiąc o gepardzie.

 

Niebezpieczeństwo

Mimo tego, iż serwal przypomina nieco większego kota, nie ma on charakteru domowego puszka. Policja bała się właśnie tego, iż kot może zaatakować, gdy ktoś obcy nieopatrznie będzie chciał go pogłaskać lub co gorsza, wziąć na ręce. Jako drapieżnik mieszkający na sawannie ma on bowiem ostre kły i pazury, dużo większe niż zwykłe dachowce.

 

Poszukiwania

O sprawie ucieczki serwala wiedziała policja i pogotowie dla zwierząt. Ci drudzy stwierdzili, iż nie ma sensu go gonić, bo i tak ucieknie. Trzeba poczekać, aż drapieżnik sam się znajdzie. Faktycznie tak się stało. Po pewnym czasie sąsiadka właścicielki kota napisała, iż ten wyleguje się u niej na balkonie. Na miejsce zostali wysłani policjanci i weterynarze. Grupa ta zapędziła serwala w pobliskie trzciny, a następnie złapała i oddała właścicielce.

Nowe hobby Holendrów

Serwale stają się coraz popularniejsze w Holandii. Coraz więcej mieszkańców krainy tulipanów chce mieć je w domu. Czemu? Zwierzęta te to coś nowego, innego niż zwykłe domowe kiciusie. Niektórzy widzą w nich coś dzikiego. Inni traktują je jako symbol statusu, pewną odmianę snobizmu, pokazania, że jest się lepszych od innych, bo stać nas na coś więcej niż nawet rasowego persa czy kota rosyjskiego.

 

 

Źródło:  AD.nl