Polak odkręca kurki z gazem w Langeraar

Pożar ugaszono, ale ludzie nie mogą wrócić do domów

Mieszkańcy A.G.M. van der Hoevenstraat w Langeraar przeżyli z piątku na sobotę wyjątkowo niespokojną noc. Duża część domów w okolicy została ewakuowana po tym, jak 31-letni mężczyzna odkręcił zawór gazu w domu swojej dziewczyny. Sytuacja była więc bardzo niebezpieczna istniało bowiem ryzyko potężnej eksplozji. Nieoficjalnie mówi się, iż sprawcą całego zamieszania był Polak.

Rejon A.G.M. van der Hoevenstraat to w głównej mierze domy i mieszkania socjalne. Kiedyś była to wyjątkowo spokojna, „emerycka” okolica. Z czasem jednak, gdy staruszkowie odchodzili, na ich miejscu pojawiali się pracownicy migrujący. Nieoficjalnie mówi się, iż to właśnie jeden z nich z powodów prywatnych, miłosnych postanowił puścić gaz.

 

W błyskach kogutów

Praktycznie cała noc na osiedlu minęła pod znakiem błyskających kogutów wozów policji, straży pożarnej i pogotowia. Wszystko z racji ilości wydobywającego się gazu. Jego stężenie zdaniem strażaków było na tyle wysokie, iż groziło eksplozją. W związku z tym o godzinie 20:30 zapadła decyzja o ewakuowaniu dziewiętnastu domów najbliżej miejsca wycieku. Oprócz tego w promieniu stu metrów wokół domu, w którym odkręcono zawór, rozstawiono kordon bezpieczeństwa, by nikt niepożądany nie mógł się tam zbliżyć. Lokatorzy, którzy mieszkali w budynkach, w promieniu większym niż sto metrów, dostali nakaz zasłonięcia zasłon i nie zbliżania się do okien. Bano się bowiem, iż gdyby doszło do eksplozji, w budynkach tych mogłyby wylecieć szyby, raniąc stojących przy nich gapiów.
Ewakuowani mieszkańcy trafili do restauracji pobliskiego ośrodka opieki Aarhoeve WIJdezorg. Gdzie spędzili czas do godziny 2:30, kiedy to pozwolono im wrócić do domów.

Polak

Kto odpowiada za całe to zamieszanie z gazem? Według jednego z sąsiadów, do którego dotarła AD, jest to nasz rodak, 31-letni Polak. On sam miał tam nie mieszkać, w domu była jednak zakwaterowana jego dziewczyna. Para miała dość często się kłócić. Kilkakrotnie do lokalu była również wzywana policja. Zdaniem sąsiada, który chce pozostać anonimowy, tego feralnego dnia para znów miała się awanturować.

 

Samobójstwo?

Sąsiedzi snują więc wizję samobójstwa. Gdy kobieta wyszła z domu, 31-latek miał zamiar się zabić i odkręcił kurek z gazem. Być może była to desperacja, być może frustracja nie wiadomo. Pewne jest jednak, iż w piątek po mężczyznę wysłano policję. Funkcjonariusze nie weszli jednak do budynku. Jeśli bowiem podejrzenia sąsiadów byłyby prawdziwe desperat, mógł, np. odpalić wtedy zapalniczkę, powodując potężną eksplozję. Dlatego też przez długi czas z mężczyzną rozmawiał negocjator. Wreszcie około północy do budynku weszli mundurowi. Policja wybiła jedno z okien, po czym strażacy spryskali wnętrze wodą, a funkcjonariusze wrzucili gaz łzawiący.
Obezwładnionego, mężczyznę obejrzało pogotowie, które stwierdziło, iż może on trafić na komisariat.
Jego motywacja nie została jeszcze przedstawiona przez policję.

 

Źródło:  Ad.nl