Podróże busikami. Chcesz jechać? To dopłać

Chcesz jechać to dopłać

Bardzo dziwne informacje dotyczące przewozów busikami z Holandii do Polski dotarły ostatnio do naszej redakcji. Okazuje się, iż kierowcy domagają się od swoich pasażerów dopłat za kursy. Bus podjeżdża pod dom, ale jeśli pasażer nie dopłaci, to nie pojedzie.

Wyjazd na urlop

O sprawie poinformowało nas młode małżeństwo z Rotterdamu. Krzysztof i Marta mieszkają już na stałe w Holandii od wielu lat. Początkowo jeździli do pracy. Z czasem jednak zdecydowali się tam zamieszkać już na stałe. Dwudziestoparolatkowie znają język i są częścią tamtejszego społeczeństwa. Mimo iż żyją w Holandii, nie zapomnieli o rodzinie w Polsce. Tę starają się odwiedzać jak najczęściej. 20 października postanowili zaś udać się do Łodzi na urlop i urodziny mamy Pani Marty.

Koszty

Polska para żyje dostatnio w Holandii, niemniej jednak stara się nie roztrwaniać swoich pieniędzy. Dlatego też wiedząc, iż w połowie października będą jechać do Polski, zdecydowali się kupić bilety na busa w firmie X z pewnym wyprzedzeniem. Podmiot bowiem z racji COVID-19 oferował swego czasu bilety otwarte, do wykorzystania później w promocyjnych cenach. Jak pisała nam na GP24 Pani Marta, aż grzechem było nie skorzystać z tej oferty, tym bardziej iż dwójka znała tego przewoźnika. Korzystała już z jego oferty kilkukrotnie.

Dzień wyjazdu

Termin został zarezerwowany już 2 miesiące temu. Przewoźnik potwierdził wtedy datę. Polakom zostało więc tylko czekać na samochód. Ten faktycznie podjechał po parę o czasie. Kierowca zabrał bagaże od dwójki klientów. Wpakował je do samochodu. Zanim jednak podróżni ulokowali się wygodnie w fotelach, pojawił się problem. Kierowca domagał się pieniędzy za bilet. Sprawa ta nieco zszokowała naszych bohaterów. Jak pisaliśmy, kupili oni bowiem bilety rok temu. Mieli to potwierdzone na piśmie, więc pokazali dokumenty kierowcy.

Dopłata

Ten przyznał im rację. Zaznaczył jednak, iż z racji wysokich cen benzyny w Holandii i Polsce znacząco zwiększyły się koszty przejazdu. Kierowca rozumie zamieszanie, jakie wynikło, niemniej jednak para musi dopłacić 32 euro za przejazd. Po 8 euro, za kurs. Inaczej nie pojadą.

 

Płać i płacz

Jak pisze nasze czytelniczka, nie było innego wyjścia. Bagaże były już spakowane, inni podróżni się niecierpliwili, a ona sama chciała zdążyć na urodziny mamy. Zapłacili więc gotówką i pojechali, ostatni raz korzystając z usług tego przewoźnika. Jak bowiem wskazała Pani Marta, nie było dla niej problemem zapłacenie tych kilku euro więcej, ponieważ nawet z tą dopłatą bilet kupiony wcześniej wyszedł ich taniej. Razem z mężem, chociaż nie mają w Holandii własnego auta, widzą, jak rosną ceny benzyny. Tym, co uderzyło kobietę, był sposób, w jaki zadziałał kierowca, jak i cała firma. Para nie dostała bowiem wcześniej żadnej informacji o konieczności dopłaty. Postawiono, ich przed faktem dokonanym, nie pozostawiając wyboru. A tak się nie robi.