Paczki z bombami? Zamach? Nie sposób na biznes

Paczki z bombami? Zamach? Nie sposób na biznes

Mieszkaniec Wijhe wysyłał pocztą duże, ciężkie, nielegalne w Królestwie Niderlandów materiały pirotechniczne. W kartonach można było znaleźć ładunki moździerzowe, fontanny lub flary. Czemu? To był jego sposób na lukratywny biznes.

34-letni Konrad S. miał wysyłać ciężkie nielegalne fajerwerki pocztą do klientów w całej krainie tulipanów. By nie wpaść w ręce policji, korzystał do tego z punktów PostNL na terenie Overijssel i Gelderland. W końcu jednak udało się namierzyć i zatrzymać nadawcę tych zakazanych ładunków. Mężczyzna jednak nie przyznaje się do czynu. Zeznał, iż faktycznie wysyłał paczki, ale była w nich tylko odzież, a nie materiały wybuchowe.

 

O co w tym wszystkim chodzi?

Aby zrozumieć całą sprawę, niezbędne jest tło. Holendrzy uwielbiają fajerwerki, w tym zakazaną w ich kraju ciężką pirotechnikę. Z materiałów tych oficjalnie mogą korzystać tylko przeszkolone firmy. Nieoficjalnie może je zakupić każdy. Trzeba jedynie wiedzieć, jak to zrobić.
Przez kilka lat ludzie chcący nabyć zakazany towar robili zakupy w polskich sklepach internetowych z pirotechniką. Biznes ten jednak musiał zostać zamknięty (z racji kwestii prawnych). W efekcie sprzedawcy w Polsce zostali z „głodnymi” fajerwerków Holendrami. Musieli więc znaleźć sposób jak klientom dostarczyć towar. W efekcie część z nich zaczęła przekraczać granicę i wysyłać fajerwerki z Niemiec. Wszystko dlatego, iż paczki z kraju naszego zachodniego sąsiada były mniej kontrolowane. Inni zaś postanowili działać na miejscu.

 

Oskarżony

Kimś takim dla prokuratury jest właśnie Polak – 34-letni Konrad S. Oskarżyciel wskazuje, iż nasz rodak był dystrybutorem nielegalnej pirotechniki w Holandii i łącznikiem ze wschodem, skąd te środki trafiały do Niderlandów.

 

Śledztwo

Jak to się jednak stało, iż mężczyzna wpadł? Latem 2018 roku pracownicy poczty wszczęli kilka alarmów z racji zawartości paczek, jakie dostali do przewiezienia. Były w nich pirotechniczne ładunki moździerzowe, petardy i flary. Ktoś wysyłał te paczki w ilościach niemal hurtowych. Policja rozpoczęła więc śledztwo mające na celu ujawnić nadawcę. Dochodzenie wykazało, iż 23 i 25 lipca ktoś odwiedził punkty pocztowe PostNL w Wijhe, Olst, Deventer, Zwolle, Heino, Beekbergen i Apeldoorn i w każdym z nich wysłał przesyłkę z nielegalną zawartością.

 

Monitoring

Wiedząc to, wystarczyło tylko przejrzeć monitoring. Ten wykazał, iż w każdym z tych miejsc pojawiał się Konrad S. Polaka udało się łatwo namierzyć dzięki tablicy rejestracyjnej jego pojazdu. Polskie „blachy” rzucały się w oczy i oficerowie szybko zapukali do domu mężczyzny i zatrzymali podejrzanego.

 

Proces

Polak musiał na proces czekać jednak 4,5 roku. W środę przekazał przed sądem, iż zbyt dużo nie pamięta z tamtych wydarzeń. Jest jednak pewny tego, iż  nie wysyłał nielegalnych fajerwerków. „To prawda, że ​​kilka razy wysyłałem kilka paczek, ale to było dla kolegi mojego ojca. Poprosił mnie o przesłanie ich w jego imieniu. Byłem przekonany, że są w nich ubrania” – stwierdził oskarżony przed sądem, dodając: „Ta liczba (prokuratura mówiła o 21 paczkach), nie ma już dla mnie sensu. Minęło bardzo, bardzo dużo czasu. Myślałem, że było to może pięć paczek, ale nie pamiętam dokładnie. Właściwie chciałem zapomnieć. To było traumatyczne. Zostałem oszukany”- mówił Polak. Nazwiska kolegi – rzekomego oszusta, mężczyzna nie był jednak w stanie podać.

 

Prokurator nie ma jednak wątpliwości, iż Polak wiedział, co wysyła i robił to często, bo to był jego biznes. Z zabezpieczonych rozmów ma wynikać, iż S. zwierzał się wspólnikowi, że został nagrany przez kamery na jednym z paczkomatów, gdzie wkładał przesyłkę. Człowiek wysyłający ubrania raczej by się tym nie przejmował, wskazuje oskarżyciel.

 

Kara

W efekcie prokuratura domaga się dla 34-latka kary 27 miesięcy pozbawienia wolności, z czego 10 miesięcy w zawieszeniu. Wyrok ten uzasadnia zagrożeniem, jakie niosły te przesyłki: „To były masowe, wybuchowe fajerwerki. Niczego niepodejrzewający dostawcy paczek nie mieli wiedzy o towarach niebezpiecznych i ryzyku, jakie się z nimi wiążą”. W efekcie nasz rodak, prowadząc swój biznej, miał ryzykować życiem kurierów.
Jak do sprawy podejdzie sąd? Wyrok 22 lutego.

 

 

Źródło:  AD.nl