Omyłkowe porwanie a tony narkotyków

Skrucha niedoszłego złodzieja

Wracamy do sprawy porwania mężczyzny z Hoofddorp. Coraz więcej wskazuje, iż to była faktycznie pomyłka. Przestępcy popełnili błąd w sztuce. Ofiara zaś, na którą mieli dybać porywacze, sama zgłosiła się na policję. W tle tej sprawy ma być zaś przechwycenie dużej partii kokainy.

Policja nie zdradza, kim jest niedoszły cel porywaczy. Nie zdradza również, jaki miał być motyw porwania i tego co chcieli zrobić z ofiarą przestępcy. Niemniej jednak, stróże prawa badający sprawę podejrzewają, iż uprowadzenie miało najprawdopodobniej mieć związek z 1899 kilogramami kokainy przechwyconej przez służby celne w porcie, w Antwerpii, 28 lipca. Narkotyki te odnaleziono w ładunku bananów, który przybył do Europy z Ekwadoru.
Być może więc przestępcy widzieli w porwanym zdrajcę, sprzedawczyka, który przekazał służbom cynk o przerzucie narkotyków lub nie zdołał ich wywieźć na czas z portu. To pozostaje zagadką. Wiadomo jednak, iż na skutek dziwnego zbiegu okoliczności, być może przypadku, porywcze złapali całkowicie niewinną, niezwiązaną ze sprawą osobę. Chociaż nawet i w tej kwestii są pewne wątpliwości.

Pomyłkowe uprowadzenie

Niektórzy uważają bowiem, iż porwana osoba nie była jednak tak niewinna jak mogło się wydawać. Gdyby bowiem faktycznie była to całkowita pomyłka, przestępcy zwróciliby jej wolność znacznie wcześniej, a nie przetrzymywali przez tydzień, ryzykując poważniejszymi sankcjami.

Auto w firmie

To jednak niejedyna nowość w tej sprawie. W niedzielę o godziny 3:30 doszło do dziwnego zdarzenia w siedzibie jednej z firm w Zwijndrecht. W lokalu wybuchł pożar po tym jak samochód osobowy dosłownie wbił się w jej budynek. Takie sytuacje nie zdarzają się często, gdy jednak mają miejsce, są to efekty nieostrożnej jazdy i utraty panowania nad kierownicą. Nieoficjalnie wiadomo jednak, że zdjęcia z monitoringu wskazują, iż w tym wypadku było to w 100% celowe działanie. Co więcej, niektórzy wskazują, iż akcja ta miała być ściśle powiązana z porwaniem i przejętą partią narkotyków. Czyżby więc handlarze białą śmiercią tracąc zyski opiewające w miliony euro, postanowili zemścić się na ludziach, którzy doprowadzili do odnalezienia nielegalnego ładunku?
Na chwilę obecną prokuratura w Rotterdamie badająca tę sprawę nie potwierdza, ani też nie zaprzecza tym doniesieniom, co tylko rozbudza spekulacje dotyczące możliwych powiązań holenderskiego biznesu z kartelami po drugiej stronie Atlantyku.