Ogromny protest w Amsterdamie

Demonstracje i protesty wobec polityki rządu

W niedzielne popołudnie ponad 10 000 ludzi przeszło przez stolicę Holandii w marszu protestacyjnym skierowanym przeciwko obostrzeniom koronowym i szczepionkom. Z każdą godziną tłum gęstniał, na nic zdały się apele władz, by Holendrzy nie przyłączali się do demonstracji. Pomimo jednak tak jawnego złamania obostrzeń koronowych, obyło się bez interwencji policji i aktów przymusu bezpośredniego z jej strony. Sam protest również miał pokojowy charakter.

Dane dotyczące 10 tysięcy uczestników, są najpewniej mocno zaniżone. Informację tę podała bowiem rada miasta na początku demonstracji. Z każdym zaś kilometrem do protestujących dołączały kolejne osoby. Wszystko szybko zmieniło się w swego rodzaju fiestę. Tłum był bardzo żywiołowy, ale w pozytywnym słowa tego znaczeniu. Panował świąteczny nastrój, grano muzykę ludzie śpiewali, podskakiwali, tańczyli. Większość z demonstrantów przebywała bardzo blisko siebie, nie zważając na obostrzenia koronowe w tym te dotyczące 1,5-metrowego dostępu. Demonstranci nieśli sztandary, flagi i żółte parasole. Rozdano także naklejki z hasłem „born to be free”.

Uzasadnione obawy

Z racji na brak utrzymania dystansu społecznego wielu protestujących bało się, iż władze stolicy zdecydują się wysłać policję, by zakończyć demonstrację. Policja owszem znalazła się na trasie przemarszu. Jej zadaniem nie było jednak rozgonienie przeciwników obostrzeń koronowych i antyszczepionkowców, co zapewnienie im bezpieczeństwa, ponieważ w wielu miejscach trzeba było wstrzymać ruch. Nawet zwiększenie liczby protestujących nie spowodowało, że gmina podjęła decyzję o zakończeniu protestu. Jak wskazali urzędnicy, nie było do tego podstaw. Ludzie zachowywali się bowiem wyjątkowo spokojnie i obyło się bez żadnych incydentów. Jedynie, jak wspomnieliśmy na początku, w pewnym momencie władze lokalne poprosiły, by na miejsce nie przybywali nowi protestujący.

Razem dla Holandii

Grupa po przemarszu, około godziny 15, dotarła na Plac Dam. Tam odbył się protest pod hasłem „Razem dla Holandii”, jego inicjatorem był Michel Reijinga. Człowiek ten zasłynął organizując kilka innych protestów pod hasłem „picie kawy”, które również były skierowane przeciw ograniczeniu swobód obywatelskich. Tłum jednak nie protestował tylko przeciw mocno już zliberalizowanym obostrzeniom koronowym. W morzu ludzi można było spotkać takich, którzy chcieli pokazać swój sprzeciw wobec innych aspektów polityki władz. Wspomnieliśmy już o antyszczepionkowcach, oprócz nich  można jednak było znaleźć także osoby demonstrujące przeciwko polityce mieszkaniowej, czy dopłatom rolniczych, a także kwestiom wydobycia gazu w Groningen.