O włos od tragedii

O niemałym szczęściu mogą mówić pasażerowie pociągu, który o mały włos nie wbiłby się w stojący na stacji kolejowej w Castricum inny skład.


Niebezpieczny incydent

Do bardzo niebezpiecznego zdarzenia doszło 15.03.19, na stacji kolejowej w Castricum. Maszynista pociągu międzymiastowego nie zauważył czerwonego światła semafora i wjechał na tor stacji, na którym stał inny pociąg, który utknął tam z powodu usterki technicznej. Do zderzenia jednak nie doszło, ponieważ zadziałał system automatycznego hamowania. Pędzący pociąg zatrzymał się niecałe 15 metrów przed stojącym składem.

Cała sytuacja miała miejsce w piątkowy wieczór około godziny 18:30, kiedy to do stacji w Castricum zbliżał się międzymiastowy skład pasażerski przewożący ponad 350 osób. Maszynista z niewiadomych jeszcze przyczyn, ustala to obecnie inspektorat do spraw środowiska i transportu ludzkiego (ILT), zignorował czerwoną sygnalizację zabraniającą wjazdu pociągu. Być może maszynista po prostu się zagapił i przeoczył sygnalizację.

Gdy zawodzi człowiek, nowoczesna technika ratuje pasażerów pociągu w Castricum

Gdy zawodzi człowiek, technika ratuje życie

Błąd człowieka mógłby mieć pewnie tragiczne dla zdrowia i życia pasażerów skutki, gdyby nie specjalne rozwiązania znajdujące się w holenderskich składach. Mowa tu o systemach tupu ATB/ ATP, czyli układach automatycznego zabezpieczenia pociągu. To zaawansowany system bezpieczeństwa, który monitoruje parametry składu w określonych punktach jego trasy, pod kątem zgodności z wytycznymi. Oznacza to, że komputer sprawdza, czy maszynista wypełnia polecenia dostarczane mu z centrali lub też wyświetlane na sygnalizatorach. Takie właśnie działanie uratowało zdrowie i życie pasażerów niedaleko stacji w Castricum. Wtedy to system rozpoznając czerwony sygnalizator kolejowy i nie odnotowując zmniejszenia prędkości przez maszynistę, automatycznie rozpoczął hamowanie pociągu. Jego szybka, automatyczna reakcja, pozwoliła zatrzymać pociąg kilkanaście metrów od stojącego składu.

Hamulec awaryjny

O tym, jak groźna w skutkach mogłaby to być kolizja, świadczą zeznania pasażerów. Większość z nich wstała już ze swoich miejsc i udawała się w kierunku drzwi, by na stacji opuścić pociąg. Nagle poczuli mocne szarpnięcie i hamowanie. Większość z nich myślała, że ktoś zrobił sobie po prostu głupi żart i pociągnął za linkę hamulca awaryjnego. Skończyło się więc maksymalnie na kilku siniakach i przekleństwach. W przypadku kolizji, pomimo iż pociąg dojeżdżając do stacji, nie jechał już z pełną prędkością, ofiar i rannych pewnie nie dałoby się uniknąć.

Ewakuacja składu, po awaryjnym zatrzymaniu, przebiegła pomyślnie. Część pasażerów opuściła pociąg samodzielnie, ponieważ przednie wagony znajdowały się już na wysokości peronu, pozostali jednak musieli czekać kilkadziesiąt minut, aż służby kolejowe otworzą drzwi i zamontują specjalne stopnie, pozwalające bezpiecznie wyjść z wagonu.