Pracujesz w NL? Nowe kary do 14000 zł za brak rozliczenia zerowego!

Praca w Holandii - podatek w Polsce

Nowe kary do 14000 złotych! Nowe drakońskie kary za najlżejsze wykroczenia skarbowe! Anty-Polski rząd przygotował pułapkę na Polaków harujących w Holandii. Zapomnisz rozliczyć tzw. zerówkę? To wystarczy aby wpaść w łapska skarbówki. Automatyczny system wymiany danych podatkowych, chwila niefrasobliwości i podatnik leży na deskach.
Nowe obostrzenia wchodzą w życie „tylnymi drzwiami” tak, by jeszcze bardziej zaskoczyć polskich obywateli i jeszcze lepiej napchać rządową kiesę ich ciężko zarobionymi pieniędzmi. 

Pustki w kasie państwa i naiwny obywatel

Rząd Prawa i Sprawiedliwości zdecydował zmienić stawki za wykroczenia skarbowe. Co to znaczy? Tak jak dawniej urząd skarbowy może „wlepić” nam mandat, jeśli zapomnimy rozliczyć się z fiskusem. Nowe kary jednak mogą nas nawet wpędzić w prawdziwe długi. Co ważne dotyczy to nie tylko Polaków pracujących w ojczyźnie, ale i wszystkich tych, którzy za chlebem pojechali za granicę.
Ci już od stycznia cierpią już z powodu odebrania im ulgi abolicyjnej. Teraz zaś, wszyscy zarabiający w euro w Holandii lub Niemczech muszą uważać, by nie otrzymać kolejnego ciosu. Ciosu, który jest wyjątkowo bolesny. Wcześniej bowiem kara za brak rozliczenia podatkowego wynosiła maksymalnie 5,6 tysiąca złotych. To już była kwota zaporowa dla wielu „Kowalskich”. Dla władz była jednak zbyt mała. Rząd postanowił ją dodatkowo zwiększyć, by pod pozorem walki z oszustwami podatkowymi, wyrwać, ile się da od zapominalskich podatników, tak aby załatać budżet.

Tylnymi drzwiami

Cała sprawa jest o tyle bulwersująca, iż projekt podwyższenia grzywny został wprowadzony tylnymi dziwami. Wiele wskazuje na to, iż zrobiono to tak, aby jak najmniej osób się o tym dowiedziało i aby można było przejąć jak największe sumy gotówki od podatników. Wiadomo bowiem na 500+, tarcze antykryzysowe czy dotacje dla pewnego redemptorysty i TVPis mediów, władza potrzebuje pieniędzy. W efekcie zmiany w KKS ukryto w noweli przepisów o akcyzie. W miejscu, gdzie nikt chcący pogłębić swojej wiedzę o rozliczeniach podatkowych raczej by ich nie szukał.

Nowe kary dużego kalibru

Na pytanie, dlaczego nowelizację przepisów o karze grzywny ukryto w tak dziwnym miejscu, pozwoli też odpowiedzieć jej wysokość. Nie zaokrąglono jej bowiem do 6 tysięcy. Nie zwiększono jej nawet o tysiąc czy półtora tysiąca złotych.  W nowelizacji podatku akcyzowego możemy przeczytać:

Zmiany w KKS ukryte w noweli przepisów o akcyzie

„Mandatem karnym można nałożyć karę grzywny w granicach nieprzekraczających pięciokrotnej wysokości minimalnego wynagrodzenia”.

Co to oznacza w praktyce? Nic innego jak to, że nowe kary będą mogły wynieść podatnika nawet 14 tysięcy złotych.

 

Polowanie czas zacząć

Tak potężny, niemal trzykrotny wzrost kar nakazuje przygotować się na istne „polowanie” na roztargnionych i bezbronnych. Przepisy te nie powstały po to, by były „martwe”. Władza liczy zapewne na ich dużą ściągalność. Oznacza to w praktyce tylko tyle, że w najbliższym czasie urzędy skarbowe rozpoczną polowanie na podatników.
Na celownik zostaną wzięci wszyscy, którzy nie złożyli zeznania w terminie. W sytuacji dziury w budżecie państwa może się okazać, iż czynny żal na niewiele się zda i tak zostaniemy pociągnięci do odpowiedzialności. W takiej samej sytuacji są osoby, które złożyły zeznanie podatkowe z opóźnieniem ale nie dołączyli tzw. czynnego żalu. Nowe kary mogą posypać się więc w tysiącach.

Władze zabiorą wszystkie pieniądze?

Nowe przepisy i nowe kary tyczą się wszystkich podatników. Nawet tych, którzy rozliczają się zerowym Pit’em. "Pit 0" dotyczy, między innymi, ludzi, którzy nie skończyli jeszcze 26 roku życia i którzy są zwolnieni od opodatkowania podatkiem dochodowym od osób fizycznych. "Zwolnienie z podatku" wykorzystują również osoby, które nie osiągnęły dochodów w Polsce, czyli np. Polacy pracujący w Holandii.
Co to oznacza w praktyce? Nic innego jak to, że licealista czy student dorabiający sobie na wakacjach na budowie, czy jadący na pomidory do Holandii może na tym zbiednieć.

Dlaczego? Bo po prostu zapomni się rozliczyć Pit’em zero, ponieważ wie, iż i tak, iż nie musiałby zapłacić podatku. W efekcie pracując przez dwa miesiące, może zarobić 7 tysięcy złotych, a stracić 14 tysięcy. Wakacyjna praca może więc wpędzić młodego człowieka w długi. Budżet musi się zgadzać. Człowiek, Polak, obywatel w tym wszystkim nigdy nie był i nie będzie najważniejszy.

Warto więc pamiętać o słowach Żelaznej Damy polityki, Margaret Thatcher: "Nie ma czegoś takiego jak publiczne pieniądze. Jeśli rząd mówi, że komuś coś da, to znaczy, że zabierze Tobie, bo rząd nie ma żadnych własnych pieniędzy." 500+ i inne programy socjalnie nie wzięły się znikąd.