Niemcy zmieniają obostrzenia na granicy z Polską

Niemcy zmieniają obostrzenia na granicy

Od dziś Niemcy oficjalnie zmieniają postrzeganie Polski i przybyszy z naszego kraju. 9 maja Republika Federalna Niemiec wskazała, iż nasz kraj stanowi dla nich obszar
"podwyższonego ryzyka epidemiologicznego". Spadliśmy więc z poziomu „szczególnie wysokiego ryzyka”. Co się zmieniło dzięki temu  dla naszych rodaków udających się do pracy w Holandii lub na terenie naszego zachodniego sąsiada?

Niemiecki Instytut Roberta Koha, odpowiedzialny po zachodniej stronie Odry za walkę z epidemią, zdecydował się 9 maja obniżyć status Rzeczypospolitej. Od dziś nasz kraj jest tylko obszarem podwyższonego ryzyka, co za tym idzie rządy federalny jak i parlamenty poszczególnych landów zmieniły wytyczne dla przybywających z naszej strony Odry.

 

Do tej pory przybywający na teren Niemiec Polacy i wszyscy inni przybysze z polski musieli okazać negatywny wynik testu na obecność koronawirusa. Test ten nie mógł być starszy, w momencie przekroczenia granicy, niż 48 godzin. Bez niego można było narazić się na wysoki mandat, a nawet zawrócenie do Polski.

Niższy stopień zagrożenia

Niższy stopień zagrożenia delikatnie łagodzi te przepisy. Test nadal jest obowiązkowy, jedyne co zmienia się w tym przypadku to, to że mamy więcej czasu, na jego wykonanie. Teoretycznie od dziś bowiem możemy go zrobić również już po przekroczeniu granicy. Mamy na to 48 godzin. W praktyce działanie tego typu wydaje się jednak nieco pozbawione sensu. Komercyjne testy u naszych zachodnich sąsiadów są często po prostu droższe niż u nas. Jeśli jednak mamy tam możliwość wykonać darmowe badanie warto rozważyć to rozwiązanie. Jadąc w najbliższych dniach do Niemiec, trzeba jednak pamiętać o jeszcze innej ważnej kwestii.

 

Uwaga

Niemcy są narodem bardzo pragmatycznym, co widać również w nowych przepisach. Polska zmieniła swój status od niedzieli. Nie oznacza to jednak, iż od niedzieli niemieccy celnicy nie będą wymagać negatywnych testów na granicy. Jak to możliwe, skoro wyżej pisaliśmy, iż nasz kraj przestał być państwem „szczególnie wysokiego ryzyka”? Wszystko rozchodzi się o zapisy ustawy. Ta bowiem wskazuje, iż pogranicznicy i policja wymagając ewentualnego testu mają brać pod uwagę obszar, w którym znajdowaliśmy się przez ostatnie 10 dni przed przyjazdem. W efekcie, jeśli chcielibyśmy dziś przekroczyć granicę, okaże się, że ostatnie dziesięć dni przebywaliśmy w Polsce, czyli strefie „szczególnie wysokiego ryzyka”. Zaświadczenie o negatywnym wyniku jest więc niezbędne. Można więc powiedzieć, iż przepis ten patrzy wstecz. W efekcie pierwszym terminem, w którym będziemy mogli wykonać badanie na obecność COVID-19 w Niemczech jest 18 maja.

Kwarantanna

I to by było na tyle. Pozostałe przepisy, w tym 10-dniowa kwarantanna, którą muszą przejść wszyscy przybywający do Niemiec (nie licząc tranzytu), pozostaje bez zmian. Okres ten można jednak skrócić do 5 dni, jeśli owego 5 dnia wykona się test na obecność COVID-19 i da on wynik negatywny. Badanie to musi być wykonane w punkcie testowym. Samodzielny, domowy test nie pozwala na opuszczenie izolatki.

 

Szczepieni

Należy również pamiętać, że z obowiązkowego testu i kwarantanny nie zwalnia sczepienie przeciw COVID-19, ani posiadanie przeciwciał. To jednak może się zmienić w momencie, gdy Niemcy zatwierdzą „paszport koronowy”.

Reasumując, testy nadal pozostają obowiązkowe, tak samo jak kwarantanna i obowiązek rejestracji wjazdu. Zwolnieni z nich są tylko nasi rodacy przejeżdżający tranzytem przez Niemcy, a także wszyscy ci, którzy pracują w przewozie towarów i osób.