Minister (nie) zachęca do Bitcoina

Minister (nie) zachęca do Bitcoina

Salwador uczynił z Bitcoina swoją oficjalną walutę. W efekcie kryptowaluta stała się tam drugim oficjalnym środkiem płatniczym obok amerykańskiego dolara. Nie dziwi więc, iż popularność tego wirtualnego pieniądza nie maleje. W pewnym momencie wydawało się nawet, iż do jej zakupu nakłaniał holenderski minister finansów, Wopke Hoekstra. Szybko jednak pojawiło się oficjalne dementi wraz z informacją, iż ktoś podszywa się pod niego w sieci.

W ciągu ostatnich kilku dni setki Holendrów otrzymało maile rzekomo od holenderskiego ministra finansów, w których to polityk zachwalał dobrodziejstwa płynące z kryptowaluty i zachęcał odbiorców do zainwestowania swoich oszczędności w Bitcoiny. Informacja ta szybko dotarła do samego polityka, który był mocno zaskoczony "swoim" mailem.

 

Dementi

W efekcie, w sieci i klasycznych mediach bardzo szybko pojawiło się oficjalne dementi, w którym to Wopke Hoekstra wskazuje, że mimo iż jest ministrem finansów, to nie udziela on rad co robić ze swoimi oszczędnościami. Wiadomość zaś, którą otrzymali internauci, nie pochodzi od niego. Ktoś podszywa się pod decydenta. Policja zaś robi wszystko, by znaleźć oszusta, żartownisia.

Gmail

Rzecznik ministerstwa finansów liczy, iż ludzie nie dali się nabrać na takie oszustwo. Uważa, iż lampka ostrzegawcza powinna zapalić się zaraz po otrzymaniu maila. Po pierwsze ktoś bowiem założył konto na Gmail'u, polityk w oficjalnym piśmie nie wysyłałby wiadomości przez skrzyknę z rozszerzeniem gmail.com, ponadto praktycznie nie zdarza się, by decydent wysyłał maile do obcych sobie ludzi, nagabując ich do jakichś działań. W efekcie śledczy prowadzą jeszcze jedno dochodzenie mające na celu ustalić, skąd przestępcy dysponowali bazą adresów, do której została wysłana korespondencja.

 

Uważajcie na pocztę

Jak donoszą eksperci od bezpieczeństwa w sieci, przypadek holenderskiego ministra nie jest odosobniony. Od pewnego czasu cyberprzestępcy podszywają się pod osoby publiczne, nakłaniając do inwestycji w Bitcoina i inne kryptowaluty. Praktycznie 99,9% tych wiadomości to oszustwo. Linki zaś w nich zawarte mogą zawierać złośliwe oprogramowanie, które może sprawić, iż nasz komputer/telefon stanie się czyjąś koparką kryptowalut lub jeśli będziemy mieć pecha, stracimy wszystkie oszczędności, ponieważ przestępcy ściągną hasła do naszej bankowości internetowej.
Pamiętajmy więc o tej prostej zasadzie: Nie wiesz od kogo- nie otwieraj i nie klikaj.