Podpalenia, zamieszki, policyjna łapanka i tysiące mandatów

policyjna łapanka w Holandii

Za nami pierwszy dzień obowiązywania godziny policyjnej w Holandii. To nie była spokojna noc w kraju. Policja mówi o łapankach, protestach, starciach ze stróżami prawa. W efekcie służby wystawiły tysiące grzywien i mandatów. Dziesiątki osób trafiło do aresztu, a to wszystko w ciągu siedmiu i pół godziny. Czy tak będzie aż do 9 lutego?

Autostradowa łapanka

O godzinie 21 na autostradę A2 w Zaltbommel wyjechały służby mundurowe. Na wysokości restauracji De Lucht-West oficerowie całkowicie zatrzymali ruch.  Dziesiątki radiowozów, mobilna komenda policji, a także kilka karetek pogotowia stało w oczekiwaniu na kierowców, na parkingu przed lokalem. Tam każdy uczestnik ruchu z wyjątkiem jadących na sygnale karetek, tirów i autobusów rejsowych musiał poddać się kontroli.

Kontrola na A2

Łapanka ta miała jeden prosty cel. Ukarać wszystkich, którzy zignorowali wprowadzenie godziny policyjnej. Jeśli więc kierowca i pasażerowie nie byli w stanie udowodnić, iż jadą do pracy/z pracy czy np. udają się do szpitala lub nie spełniają innego z 10 wyjątków, czekał ich mandat w wysokości 95 euro. Oprócz tego oficerowie policji sprawdzali dokumenty i kartoteki pojazdów. Wszystko po to, by dodatkowo wyłapać osoby uchylające się od płacenia mandatów, czy też podejrzanych, poszukiwanych listami gończymi.
Zamknięcie autostrady pozwoliło skontrolować każdy pojazd. Niestety wzbudziło również wiele emocji wśród samych kontrolowanych. Pomimo zaprzęgnięcia do działania ogromnych sił policyjnych, ludzie nierzadko spędzali na parkingu zdecydowanie zbyt wiele czasu, zwłaszcza gdy śpieszyli się do pracy.
Funkcjonariusze nie wykluczają kolejnych takich kontroli w najbliższych dniach na losowych drogach w Niderlandach.

Protesty i podpalenia

Jeszcze większe emocje pojawiły się w wielu miastach Niderlandów. Doszło bowiem do protestów społecznych przeciw godzinie policyjnej. Ludzie wyszli na ulicę między innymi w Amersfoort i Rotterdamie, by pokazać swoje niezadowolenie. Również w Stein w Limburgu doszło do konfrontacji ze stróżami prawa. Tam policja musiała aresztować aż dwanaście osób. Najgorsza sytuacja była jednak w Urk, gdzie protesty zamieniły się w zamieszki. Demonstranci praktycznie doszczętnie zniszczyli punkt testów koronowych znajdujący się w porcie. Burmistrz Cees van den Bos van Urk mówi, że wstydzi się tego, co się stało. GGD nie ma bowiem nic wspólnego z godziną policyjną. Jej służby codziennie narażają swoje zdrowie, by testować innych, aby uniknąć rozwoju epidemii. Aby opanować sytuację, samorząd wydal zarządzenia awaryjne. Na ulice wyszła policja i rozpoczęła się łapanka demonstrantów. W efekcie dwie osoby trafiły do aresztu, a dziesiątki ukarano grzywnami.

Grzywny i mandaty

W ciągu tylko jednej nocy trwania godziny policyjnej funkcjonariusze nałożyli ponad 3600 mandatów za złamanie obostrzeń. Aresztowali również 25 agresywnych demonstrantów i ludzi, którzy pomimo otrzymania grzywny, nadal nie respektowali godziny policyjnej.  Co jednak ciekawe, jak podaje policja, była to wyjątkowo cicha sobota. Jeśli nie liczyć kwestii związanych z godziną policyjną interwencji było o 20% mniej niż zwykle.

"Obszary zagrożonego bezpieczeństwa" i rewizje

Nocna łapanka demonstrantów to jedno. Protesty od godziny 4:30 do 21 to drugie. By więc uniknąć silnego głosu społecznego niezadowolenia władze Amsterdamu i Eindhoven postanowiły wprowadzić od godziny 11 „obszary zagrożonego bezpieczeństwa”. Na Museumplein w stolicy i w centrum Eindhoven policja będzie mogła dokonywać przeszukań i rewizji prewencyjnych. Wszystko dlatego, iż wiele wskazuje na to, że mimo zakazu ludzie zechcą demonstrować przeciw godzinie policyjnej. Eksperci wskazują, iż protesty te nie muszą mieć pokojowego charakteru. Zwłaszcza w stolicy Niderlandów może dojść do użycia przemocy jako swoistego rewanżu za policyjną pacyfikację protestujących w ubiegłym tygodniu. Co to oznacza? To, iż również niedziela może być wyjątkowo gorąca, a policyjna łapanka trwać będzie też w dzień. Nie ma się jednak czemu dziwić. Skoro wielu porównuje godzinę policyjną do czasów nazistowskiej okupacji w Holandii.