650 osób zawróconych z holenderskiej granicy. Kontrole się skończyły, ale nie całkiem

Korek samochodów na drodze

Przez niemal dwa lata kontroli na granicach Holandii marechaussee sprawdziła co najmniej 580 tysięcy osób. Wjazdu odmówiono 650 z nich. Kontrole formalnie się skończyły, ale to nie znaczy, że na granicy znów nikt nie zatrzymuje.

Dane przedstawił w środę minister ds. azylu Bart van den Brink w liście do Tweede Kamer, o którym informuje NU.nl. Od grudnia 2024 roku do września tego roku Koninklijke Marechaussee skontrolowała prawie 44 tysiące samochodów, busów i pociągów oraz 4730 lotów. Łącznie sprawdzono co najmniej 580 tysięcy podróżnych.

Kogo zawracano z granicy

650 osób nie zostało wpuszczonych do Holandii. Najczęściej nie miały właściwych dokumentów, nie potrafiły wyjaśnić, po co przyjeżdżają, albo uznano je za zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego.

Osobną grupę stanowili podróżni na lotniskach. 130 osób, które nie spełniały warunków wjazdu, przyleciało już na terytorium Holandii, więc dostało decyzję o powrocie (terugkeerbesluit) i musiało opuścić kraj. 170 osób złożyło w trakcie kontroli wniosek o azyl. Mają do tego prawo, a marechaussee musi wtedy skierować je do ośrodka w Ter Apel.

Kontrole miały ograniczyć liczbę azylantów. Rekenkamer: nie działają

Kontrole na granicach wewnętrznych wprowadziła w grudniu 2024 roku ówczesna minister ds. azylu Marjolein Faber. Gabinet chciał w ten sposób zmniejszyć liczbę wniosków azylowych i odciążyć system przyjmowania. Jako podstawę prawną wskazano zagrożenie dla porządku publicznego, choć nigdy nie wyjaśniono, na czym konkretnie miało ono polegać.

Decyzja od początku budziła krytykę. Najpierw protestowały gminy przygraniczne, które skarżyły się na utrudnienia. Eksperci podważali uzasadnienie, a Algemene Rekenkamer stwierdziła, że kontrole są nieskuteczne, bo nie prowadzą do spadku liczby wniosków o azyl. Faber broniła się wtedy argumentem o efekcie odstraszającym.

W strefie Schengen obowiązuje swobodny przepływ osób, a kontrole na granicach wewnętrznych mogą być wprowadzane tylko tymczasowo i z ważnego powodu. Dlatego Holandia na początku października zakończyła tę akcję.

Co to oznacza dla Polaków jeżdżących między Polską a Holandią

Koniec kontroli nie oznacza całkowitej swobody. W ich miejsce rozszerzono uprawnienia marechaussee w ramach zwykłych kontroli mobilnych. Żandarmeria może teraz częściej kontrolować w jednym miejscu i sprawdzać wszystkich pasażerów samolotu lub pociągu, a nie tylko część z nich.

Według NU.nl korki przy granicy wynikają zresztą głównie z kontroli prowadzonych nadal po stronie niemieckiej. Polacy jadący busem lub autem do Polski albo wracający do pracy w Holandii powinni więc nadal mieć przy sobie ważny dowód osobisty lub paszport. Obywatele UE mają prawo wjazdu, ale bez dokumentu tożsamości kontrola może się mocno przeciągnąć.

Źródło: NU.nl